czwartek, 15 lipca 2010

Colleen McCullough: Ptaki ciernistych krzewów

Informacje ogólne
Wydawca: Świat Książki
Rok tego wydania: 2008
Rok pierwszego wydania polskiego: 1994
Liczba stron: 608
Wymiary: 12,5 x 20 mm
ISBN: 978-83-247-1117-8
Oprawa: miękka
Tytuł oryginału: Thorn Birds

Ocena*
ocena ogólna: 4+/6
fabula: 5=/6
stopień wciągania: 4+/6
uczucie własne: 4/6

Po Ptaki sięgnęłam pod wpływem recenzji Kalio i na jej podstawie chyba miałam trochę za duże oczekiwania co do tej książki, więc mnie trochę rozczarowała...

Główną bohaterką książki jest Meggie. Poznajemy ją kiedy jeszcze nie chodzi do szkoły, akcja kończy się zaś jakieś pół wieku później. Choć fabuła koncentruje się wokół niej, to poznajemy także historie ludzi z nią związanych: jej matki Fee, najstarszego brata Frank, jej syna i córki. W większości te historie okazują się tragiczne, choć nie w pełni.

Książki słuchało się dobrze, ale coś mi w niej nie do końca pasowało... Właściwie nie umiem określić co było nie tak, może po prostu Kalio zrobiła mi chętkę na coś wyjątkowo dobrego? Jedno co umiem określić, to fakt, że rozśmieszyło mnie zakończenie. Generalnie książka była raczej smutna, zaś końcówka to klasyczny "happy end", no ręce mi po prostu opadły... Ale co tam, można poczytać, generalnie nawet polecam, tylko nie nastawiajcie się na fajerwerki ;)

*Książki słuchałam (kasety)

5 komentarzy:

  1. Cóż, nie zgadzam się z tym brakiem fajerwerków. Dla mnie one tam były. I wcale nie w historii córki - Justyny. To była postać drugoplanowa. Mnie najbardziej poruszyła Fee. To, że w końcu zrozumiała, że młodzieńcze zauroczenie nie zawsze warte jest poświęcania mu całego zycia i płakania. A Maggie? Ona była bardzo rozsądna - rozsądna do bólu. Dla mnie ta książka wcale nie miała happy endu, powiem szczerze, że nie zwróciłam uwagi na Justynę, na to jej szczęśliwe zakończenie, raczej na to, że nie potrafiła kochać. Tak, masz rację, książka jest smutna i dlatego właśnie piękna.

    Zastanawiam się teraz, czy wysłuchanie książki jednak nie odbiera czegoś. Bo nie ma cudów - głos czytającego, modulacja, napięcie, pauzy w odpowiednim miejscu - tworzą klimat i mają bardzo duży wpływ na odbiór. Wg mnie dość blisko stoi taki odbiór przy ekranizacji. Też poznajemy historię przez pryzmat czyjejś interpretacji. Ja jednak chyba wolę sobie poczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Każdy ma prawo inaczej odbierać książkę...
    No cóż Fee był nierozsądna zaniedbując dzieci, kiedy Frank odszedł, i tragiczna, bo dopiero po śmierci męża zrozumiała, że go kocha... Maggie chyba nie nazwałabym rozsądną, raczej momentami mocno stąpającą po ziemi. Moim zdaniem Justyna także była ważną postacią, z tą jej nieumiejętnością okazywana uczuć, pancerzem pewności siebie, za którym kryła się krucha w sumie istota. Ona potrafiła kochać, nie potrafiła tego pokazać, bała się tego, bo przerażało ją zdjęcie pancerza.
    Poza happy endem przeszkadzały mi w tej książce rozmowy Deina (nie wiem jak to się pisze) z bogiem i ta jego śmierć... totalnie bezsensowna... być może na odbiór tego miało wpływ że jestem ateistką... w każdym razie mnie to po prostu śmieszyło...

    Co do słuchania książek:
    -> w żadnym razie nie jest to bliskie ekranizacji, po pierwsze ekranizacja prawie nigdy nie jest wierna, bo nie może trwać kilkudziesięciu godzin jak potrafi książka mówiona, po drugie nie sugeruje wyglądu postaci, nadal sama musisz sobie je wyobrażać
    -> wbrew pozorom lektor jakoś bardzo nie wpływa na odbiór książki, tzn. bardzo dobry i dopasowany lektor może wpłynąć na trochę lepszy odbiór, bardzo słabego nie da się słuchać (ale ja wtedy tego nie robię), generalnie jednak po kilku zdaniach zatapiam się w słuchanie tak jak w lekturze i już "nie słyszę" lektora tylko książkę; ja jestem w stanie słuchać nawet automatycznego lektora z Expressivo i jedyne co mi się rzuca w uszy to jego czytanie "usta" (które jest jakieś dziwne, tylko tej chwili już nie pamiętam jak konkretnie)
    -> to wszystko nie zmienia faktu, że ja też wolę sobie poczytać :) tylko jak czytam to nie mogę robótkować, więc trochę czytam, a trochę wybieram dwa w jednym :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak, ja nie robótkuję, więc czytam:)
    A jeśli chodzi o odbiór książek, to zawsze powtarzałam, że ilu ludzi, tyle zdań:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie! Obie pokazałyście "pazur"

    OdpowiedzUsuń
  5. zaprosiłam cię u siebie do łańcuszka,
    przepraszam...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...