czwartek, 21 października 2010

Marcel Pagnol: Żona piekarza

Informacje ogólne
Wydawca: Esprit
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 240
Wymiary: 130 x 200 mm
ISBN: 978-83-61989-06-6
Tytuł oryginału: La Femme du boulanger
Tłumaczenie: Krzysztof Chodacki

Ocena
ocena ogólna: 4/6
fabuła: 4/6
stopień wciągania: 4/6
uczucie własne: 4/6

W pierwszym zdaniu chciałam zaznaczyć, że Żona piekarza to dramat. W recenzji Kalio, pod wpływem której sięgnęłam po tę książkę, co prawda ta informacja jest, ale w zdaniu ostatnim, więc ja nieszczęsna przekonałam się o tym dopiero po otwarciu książki. Jakby wiedziała wcześniej, to pewnie bym jej nie wypożyczyła z biblioteki (bo za dramatami nie przepadam), ale skoro już pożyczyłam, to postanowiłam przeczytać.

Książka opowiada o piekarzu, który właśnie przybył do miasteczka, po samobójczej śmierci poprzedniego. Jego żona jest bardzo piękną kobietą. Piekarz chwali się ją przed wszystkimi.
Szybko przekonujemy się, że piekarz zupełnie nie rozumie swojej żony ani jej potrzeb. Kiedy ta znika nie potrafi przyjąć do wiadomości, że uciekła z pasterzem. Cały czas próbuje przekonać siebie i innych, że pojechała odwiedzić matkę, choć kolejni świadkowie przeczą tej teorii.
W końcu piekarz daje się przekonać i zapowiada, że nie będzie piekł chleba, aż jego żona nie wróci. Zaszantażowana w ten sposób ludność miasteczka, wyrusza na poszukiwania.

Jak już pisałam, nie przepadam za dramatem, więc książkę czytało mi się raczej średnio. Co prawda jest to komedia, w założeniu pełna sporej dawki humoru, ale jakoś on do mnie nie przemawiał. Zapewne dobrymi czytelnikami Żony byli by ci, którzy znają realia Francji sprzed II Wojny Światowej (to jest utwór z 1938!). Sądzę, że tacy czytelnicy znaleźli by o wiele więcej zabawnych sytuacji, niż osoba taka jak ja, realiów tych nie znająca.
Generalnie jako ocena miało być 3+, ale zakończenie podwyższyło ocenę do 4. Bardzo spodobała mi się końcowa rozmowa piekarza z kotką, ale czemu to musicie przekonać się sami ;) Książkę umiarkowanie polecam, ale zdecydowanie raczej tym, którym ten rodzaj literacki nie przeszkadza.

3 komentarze:

  1. A mnie się ogromnie podobał główny bohater, a w którymś momencie zupełnie zapomniałam, że czytam dramat. Książka jest ciepła, pogodna, naiwna... urocza :) W moim odczuciu, oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie zapomniałam w żadnym momencie, ale pewnie jestem na tym punkcie bardziej przewrażliwiona ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dopiero co to przeczytałam i podobało mi się :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...