piątek, 30 kwietnia 2010

Anne McCaffrey: Śpiewacy kryształu (trylogia)

Trylogia Śpiewacy kryształu dzieje się w świecie powszechnych podróży międzygwiezdnych, gdzie problemem jest możliwość komunikacji na duże odległości. Z pomocą ludziom przychodzą kryształy, jednak te świetnie się do tego nadające są bardzo drogie, bo pozyskanie ich jest ogromnie trudne.

Wszystkie kryształy wydobywane są przez cech heptycki słynący ze swojej elitarności i ekstrawagancji swoich członków. Jednak zawód ten skrywa w sobie mroczną tajemnicę: żaden z członków cechu nie może opuścić kryształowej planety na zbyt długo, bo w przeciwnym razie umrze. Śpiewacy kryształu szybko także tracą pamięć, tak, że w stosunkowo młodym wieku nie pamiętają już niczego.

Główną bohaterką trylogii jest Killashandra Ree - młoda muzyczka, która przez przypadek poznaje członka cechu heptyckiego i postanawia zostać śpiewaczką kryształu...

Książkę bardzo polecam, choć ja generalnie wolę fantasy, a nie science-fiction :) Ale tę trylogię czyta się całkiem przyjemnie :) i po prostu warto się z nią zapoznać :) Trudno mi jest ocenić ją szczegółowo, bo książki czytałam jakieś 1,5 roku temu, ale daję jej 5=, bo pamiętam, że ogólnie mi się podobała, miała jednak jakieś minusiki ;)

czwartek, 29 kwietnia 2010

John Flanagan: Ruiny Gorlanu

Informacje ogólne
Wydawca: Jaguar
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 350
Wymiary: 135 x 200 mm
ISBN: 978-83-60010-88-4
Cykl: Zwiadowcy (księga 1)
Oprawa: miękka
Tytuł oryginału: Ranger's Apprentice: The Ruins of Gorlan
Tłumaczenie: Stanisław Kroszczyński
Ocena
ocena ogólna: 5/6
fabula: 5/6
stopień wciągania: 5+/6
uczucie własne: 4+/6

Jest to książka dla czytelnika 11+, ale mi się podobała (26), więc dorosłych też zachęcam. Teoretycznie jest to fantasy, ale magicznych postaci jest bardzo niewiele, więc jest to trochę bardziej literatura przygodowa niż fantastyczna. Sięgnęłam po nią pod wpływem Kalio i nie zawiodłam się :)

Książka opowiada o Willu - piętnastoletnim chłopcu z sierocińca, który uczy się na Zwiadowcę. O jego szkoleniu, problemach, przygodach. Styl narracji jest dość specyficzny, może trochę za bardzo wyjaśniający niedomówienia, ale nie przeszkadza to w czytaniu. Powieść szybko wciąga, zaś kiedy się kończy, czytelnik z chęcią sięga po następną część.

Dla mnie główną wadą powieści jest tłumaczenie. Pan Kroszczyński się nie przyłożył i już. Oczekiwałabym, że kto jak kto, ale profesjonalny tłumacz ustrzegnie się pułapki "fałszywych przyjaciół", niestety rzeczywistość okazała się inna. Jest to szczególnie przykre w powieści dla młodzieży, z której młody czytelnik ma się jednak czegoś nauczyć, nie zaś zostać wprowadzony w błąd...
No dobrze, ale czego ja się czepiam. Konkretnie chodzi mi o tłumaczenie chodów koni. Pomińmy nawet to, że tłumacz zamiast kłus pisze trucht, niech mu będzie, da się to przeżyć. No ale już na bzdurne tłumaczenie roku zasługuje fraza:
Oczywiście kusiło go, żeby zmusić Wyrwija do szalonego galopu, nie potrzebował jednak nawet rad Halta, żeby wiedzieć, że takie postępowanie osłabiłoby szanse powodzenia jego misji. Cwał, jak nauczył się jeszcze od Starego Boba, był najkorzystniejszy pod każdym względem - ten właśnie krok pozwalał uzyskać najwyższą średnią prędkość..
Wynika z niego, że cwał jest wolniejszy od galopu i na dodatek koń jest w stanie nim długo biec, co jest totalnym nieporozumieniem. Cwał jest najszybszym chodem konia i możliwym do utrzymania tylko na krótkich dystansach i Flanagan wcale nie twierdzi, że jest inaczej. W oryginale ta fraza brzmi:
The temptation, of course, was to urge Tug into a wild gallop, with Blaze following behind. But Will knew that such a course would be self-defeating. He was moving at the horses' best speed. As Old Bob, the horse trainer, had told him, Ranger horses could maintain a canter all day without tiring.
W tekście występują angielskie nazwy dwóch chodów koni gallop, które pan Kroszczyński niesłusznie przetłumaczył na galop oraz canter, przetłumaczony przez niego na cwał... No cóż... prawidłowe tłumaczenie jest dokładnie odwrotne: gallop to najszybszy koński bieg, czyli cwał, zaś canter to galop. I w ten oto sposób, za sprawą tłumacza, któremu nie chciało się wpisać w google frazy "końskie chody", ani zajrzeć do słownika, przy słowie, którego nie znał, uzyskaliśmy takie pokraczne zdanie... niby nic, ale jednak razi...

Ja wiem, ja się czepiam. Ale skoro uczyć czegoś młodzież, to należy już to robić dobrze, a nie mieszać pojęcia. Skoro w książce ważnym w sumie elementem jest jazda konna, to chyba można poświęcić 15 minut i przeczytać choć podstawowe informacje na ten temat... Mimo tego polecam, ale jednocześnie uświadamiam wszystkich cwał jest szybszy od galopu!

środa, 28 kwietnia 2010

Poszła Sylwia do biblioteki...

i przyniosła:

Tym razem było tego mniej, więc udało się zmieścić do plecaka :)
Jest to łup z jednej biblioteki na dwa konta (jedna książka jest z innej)

Przy okazji chciałam napisać pean pochwalny na cześć Pań w mojej ulubionej warszawskiej bibliotece. Jest to wolska biblioteka nr 14 dla dorosłych i młodzieży mieszcząca się na ulicy Młynarskiej 35a. Wszystkie Panie w tej bibliotece są bardzo miłe i naprawdę starają się czytelnikowi ułatwić życie (a nie utrudnić jak w niektórych innych). Dzisiaj zaś okazały się wprost cudowne. W nowościach, które dostały, była "Klęska Ważki", którą oczywiście chciałam przeczytać. Na moje pytanie kiedy będzie można ją wypożyczyć, najpierw Pani odpowiedziała, że koło piątku (bo trzeba ją przestęplować, opisać, wprowadzić do systemu i oprawić). Kiedy zobaczyła, że mi zależy, to poszła na zaplecze i stwierdziła, że jak przyjdę wieczorem (było koło 11) to książka już będzie (bo specjalnie dla mnie została przesunięta na początek kolejki książek do wprowadzenia). Kilka minut później spytała się gdzie mieszkam i jak się dowiedziała, że spory kawałek od nich, to powiedziała, że jak pójdę do pobliskiej biblioteki (gdzie wiedziała, że mam iść bo miałam zamówioną książkę) i wrócę, to dostanę "Klęskę...", po kolejnych kilkunastu minutach jednak (kiedy to ja nadal szwędałam się po bibliotece wybierając książki) stwierdziła, że jak jeszcze poczekam chwilę to dostanę upragnioną powieść. I rzeczywiście w krótkim czasie ją dostałam XD No i powiecie, czy Panie w tej bibliotece nie są kochane?

Potem przyszłam do domu i wybrałam się jeszcze do kolejnej biblioteki, tym razem z Ł, więc nie musiałam niczego nosić :) Wybrałam zaś to:


No i jak ja w takich warunkach mam czytać jedną książkę na raz? Nie da się, więc czytam kilka ;)
Z drugiej strony, pewnie z tych książek kilku oddam nie przeczytane, bo dojdę do wniosku, że nie mam na nie w tej chwili nastroju, no ale taki los... może kiedyś do nich wrócę ;)

niedziela, 25 kwietnia 2010

Adrian Tchaikovsky: Imperium czerni i złota

Informacje ogólne
Wydawca: Rebis
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 632
Wymiary: 132 x 202 mm
ISBN: 978-83-7510-295-6
Cykl: Cienie pojętnych (część 1)
Oprawa: miękka
Tytuł oryginału: Empire In Black And Gold
Tłumaczenie: Andrzej Sawicki

Ocena
ocena ogólna: 5/6
fabula: 5+/6
stopień wciągania: 5-/6
uczucie własne: 5/6

Książka ta dostałaby 5+, gdyby nie to, że akcja bardzo długo się rozkręca i ciekawie zaczyna być dopiero około 150 strony :( Do tego momentu szło mi jak po grudzie, a potem poleciało migiem ;) Z drugiej jednak strony świat przedstawiony jest zupełnie inny niż znane mi do tej pory, no i w końcu na początku potrzebny był jakiś wstęp. Książkę polecam i nie mogę się już doczekać lektury kolejnego tomu :)

Powieść dzieje się w świecie, gdzie ludzie są owadopodobni. Mamy ważki, pająki, muchy, szarańcze, żuki, osy i inne. Tytułowe imperium to kraina Os, która nagle zaczęła wyrastać i podbijać kolejne narody. Osy pochłonęły już wiele państw i teraz szykują się do zawładnięcia Nizinami.
Jedyną osobą, która widzi zagrożenie jest Stenwold - podstarzały mechanik, który niestety nie umie nikogo przekonać do swoich racji. Z tego powodu od lat konstruuje siatkę szpiegowską, do której rekrutuje swoich uczniów. Powoli grunt zaczyna mu się palić pod nogami i zmuszony jest do podjęcia bardziej zdecydowanych działań...

środa, 21 kwietnia 2010

Anne McCaffrey: Jeźdźcy smoków z Pern


Jeźdźcy smoków z Pern to jeden z bardziej znanych cykli fantasy o smokach. Dotychczas w Polsce wyszło 16 powieści z tego cyklu i jeden zbiór opowiadań (o którego istnieniu dowiedziałam się dopiero przygotowując tę notkę, więc będę musiała nadrobić swoje braki). Wszystkie przetłumaczone powieści przeczytałam i mogę powiedzieć, że jeżeli pominiemy ostatnią książkę Smocza rodzina to seria jest świetna.
Nie będę podawać streszczeń poszczególnych części, bo można ich sporo znaleźć w sieci (m.in. w wikipedii), więc opowiem tylko trochę o opisywanym świecie.

Cykl ten dzieje się na planecie Pern, gdzie obok ludzi i zwierząt żyją także smoki. Smoki są obrońcami planety, gdyż potrafią walczyć z nićmi - zabójczymi mikroorganizmami, które spadają co kilkaset lat z nieba i niszczą wszystko co spotkają na swojej drodze. Każdy smok jest związany z jednym człowiekiem, związek taki zaczyna się w momencie wyklucia smoka, który wybiera sobie partnera na całe życie. Jest on bardzo mocny, partnerzy potrafią ze sobą telepatycznie rozmawiać, w przypadku śmierci człowieka, jego smok popełnia samobójstwo, w odwrotnej sytuacji najczęściej jest podobnie, choć zdarzają się przypadki, że jeździec żyje bez smoka.
Smoki mają wiele niezwykłych zdolności. Poza tym, że umieją latać i ziać ogniem, to potrafią także podróżować pomiędzy. Podróż taka trwa kilka sekund, smok zaś może się w tym czasie przenieść na dowolnie dużą (lub mała) odległość, jedynym wymogiem jest to, aby wiedział gdzie dokładnie ma się przenieść.

Jako całość cykl bardzo polecam, książki szybko wciągają i dobrze się je czyta. Przedstawiona przez mnie kolejność jest kolejności wydawania. Chronologicznie powieści mają inny porządek, ale ja bym polecała czytanie zgodnie z kolejnością wydawania, bo po przeczytaniu pierwszych chronologicznie, pierwsze wydaniowo tracą sporo ze swojego uroku. Całemu cyklowi daję oceną 5 i wszystkich serdecznie zachęcam do przeczytania :)

Marina i Siergiej Diaczenko: Miedziany król



Informacje ogólne
Wydawca: Solaris
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 580
Wymiary: 125x195 mm
ISBN: 978-83-7590-012-5
Oprawa: miękka

Ocena
ocena ogólna: 2+/6
fabula: 2+/6
stopień wciągania: 3+/6
uczucie własne: 2/6


Sięgnęłam po tę książkę, bo zaciekawił mnie opis na okładce, a szczególnie intrygujące wydało mi się zdanie: Razwijar nie widzi, że tym, co naprawdę daje mu siłę i wiedzę są książki, które czytał, i które zostały w nim na zawsze dzięki fenomenalnej pamięci, a nie magiczna formuła, której ślepo zawierzył, składając swój los w ręce nieznanego Miedzianego Króla.
No cóż... ta książka jest dziwna. Przeczytałam z 1/3 i doszłam do wniosku, że to nie ma sensu ciągnąć... za dużo mam książek w kolejce, aby tracić czas na powieść, która mi nie pasuje. Opisany świat jest jakiś taki, no... dziwny właśnie. Jak to dobrze określił Ł tę książkę da się czytać, ale nie należy wgłębiać się w szczegóły przedstawionego świata...

Robert J. Sawyer: Neandertalska paralaksa (trylogia)



Informacje ogólne
Tytuły: Hominidzi, Ludzie, Hybrydy
Wydawca: Solaris
Rok wydania: 2007, 2007, 2008
Liczba stron: 376, 380, 376
Wymiary: 125 x 195 mm
ISBN: 978-83-89951-80-9, 978-83-89951-81-6, 978-83-89951-82-3
Oprawa: miękka
Tytuł oryginału: Hominids, Humans, Hybrids

Ocena*
ocena ogólna: 4+/6
fabula: 4/6
stopień wciągania: 5/6
uczucie własne: 4+/6


Po książkę Hominidzi sięgnęłam ponieważ Ł dostał na gwiazdkę w 2007 roku. Pierwsza część błyskawicznie mnie wciągnęła i ogólnie mi się bardzo podobała. Z wielkim zapałem sięgnęłam po następną (Ł dostał 2 części tej trylogii), która także mi się podobała, ale już nie tak bardzo. Mimo to z niecierpliwością czekałam na premierę trzeciej części, która na dokładkę się przesuwała w bliżej nieokreśloną przyszłość. Wreszcie po bardzo długim oczekiwaniu udało mi się zakupić Hybrydy (tak, zakupić, co u mnie zdecydowana rzadkość). Niestety okazało się, że jest to najgorsza część trylogii, gdyby taka była pierwsza to nie czytałabym dalej...

Pomysł na świat powieści jest dość nietypowy: cała opowieść zaczyna się w momencie, kiedy para neandertalskich naukowców odkrywa bramę między ich światem a naszym. Okazuje się, że u nich homo sapiens sapiens wymarł, zaś rozwinęli się neandertalczycy...
Pierwszy tom opowiada o przygodach neandertalskiego naukowca w naszym świecie, drugi przybliża nam bardziej społeczeństwo Neandertalczyków, które jest bardzo... patrialchalne: mimo, że teoretycznie płcie są równe, to kobiety zmuszone są mieszkać razem w "miastach", zaś mężczyźni mieszkają osobno rozrzuceni na pozostałym terenie. Każdy mężczyzna i każda kobieta mają po dwoje partnerów: jedno tej samej a drugie innej płci. Partnerzy różnych płci mogą uprawiać seks tylko w określonej porze miesiąca, w pozostałe zaś dni przebywanie ze swoim partnerem przeciwnej płci jest źle widziane... jak dla mnie lekki Orwell, szczególnie, że każdy z Neandertalczyków ma dodatkowo komputerowy wszczep, tzw. "kompana", który rejestruje i przekazuje do centralnego archiwum, każdy jego krok, co wyelminowało w tym społeczeństwie wszelkie przestępstwa.
W trzeciej części mieszana para, mimo niechęci Neandertalskich władz postanawia począć dziecko, co wcale nie jest takie proste, bo oba gatunki różnią się liczbą chromosomów. Poza tym pewien naukowiec z naszego świata chce zabić wszystkich Neandertalczyków, aby ludzie mogli zawładnąć ich planetą, trochę jednak mu nie wychodzi...

Podsumowując jak ktoś znajdzie w bibliotece albo u znajomego, to zachęcam, aby pożyczyć, ale zakup zdecydowanie odradzam, jest wiele książek bardziej wartych posiadania...

*Książki te czytałam jakieś 2 lata temu

wtorek, 20 kwietnia 2010

Jarosław Grzędowicz: Pan Lodowego Ogrodu, tom 3



Informacje ogólne
Wydawca: Fabryka Słów
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 504
Wymiary: 125x195 mm
ISBN: 978-83-7574-166-7
Cykl: Pan Lodowego Ogrodu
Oprawa: miękka

Ocena*
ocena ogólna: 6/6
fabula: 6/6
stopień wciągania: 6/6
uczucie własne: 6/6


Tom 3 jest na podobnym poziomie co pierwszy, choć na początku ma lekkie dłużyzny. Podobał mi się aż do końca, ale zakończenie mnie podłamało :( Nie wiem czemu ubzdurałam sobie, że 3 tomy to całość i historia powinna się zakończyć. Historia się nie kończy, ja zaś muszę czekać na wydanie kolejnego tomu :( Ja się tak nie bawię ;)

Vuko dopływa do Lodowego Ogrodu (po kilku przygodach), gdzie po początkowej potyczce z obrońcami, on i miejscowy przywódca (kolejny naukowiec ekspedycji) zostają sojusznikami.
Filar trafia do niewoli i zostaje sprzedany Lśniącej Rosą, żonie styrsmana, który nie wrócił z wyprawy, a która teraz rządzi w jego imieniu osadą. Lśniącej Rosą jest bardzo brutalna, ale dzięki sprytowi Filarowi udaje się poprawić trochę los swój i towarzysza. Wiosną udaje im się uwolnić i wyruszają do morza. Po drodze trafiają do doliny Bolesnej Pani, z której przez kilka miesięcy nie mogą się wydostać. W końcu Filarowi udaje się uciec, choć musi pozostawić towarzysza. Najmuje się do wiosłowania na łodzi płynącej z biegiem rzeki, ale zamiast wysiąść na wybrzeżu, wbrew swojej woli trafia do Lodowego Ogrodu.
W nim zaś, jak już od jakiegoś czasu można się było domyśleć, spotyka się z Vuko, bo właśnie po to szedł do morza. Dzięki Filarowi Drakkainen dowiaduje się o kolejnym członku ekspedycji (Bolesna) i wyrusza, aby ją sprowadzić do Lodowego Ogrodu...

*Książki tej słuchałam (automatyczny lektor)

C.S. Harris: Kiedy bogowie umierają


Informacje ogólne
Wydawca: Red Horse
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 400
Wymiary: 125 x 195 mm
ISBN: 978-83-60504-70-3
Cykl: Sebastian St. Cyr
Oprawa: miękka
Tytuł oryginału: Sebastian St. Cyr Mystery: When Gods die

Ocena
ocena ogólna: 4-/6
fabula: 4=/6
stopień wciągania: 4+/6
uczucie własne: 3+/6


Książka ta ponownie opowiada o wicehrabim Sebastianie (poprzednia to Czego boją się anioły). Tym razem nie podejrzewają go o zabójstwo, ale szara eminencja prosi go o rozwiązanie zagadki trupa kobiety znalezionej w komnacie regenta ze sztyletem w plecach. Sebastian zgadza się na to, ponieważ na zmarłej znaleziono naszyjnik, kiedyś należący do jego matki, który według wiedzy Sebastiana, powinien był zatonąć razem z nią, w dniu, w którym umarła...

Ta powieść jest moim zdaniem sporo słabsza od poprzedniej. Narażanie życia, po to tylko aby rozwikłać zagadkę jakieś takie sztuczne, sytuacje zbyt skomplikowane, no po prostu podobała mi się mniej... Pewnie jak wyjdzie trzecia część to przeczytam, ale nie będę się nastawiała jakoś bardzo pozytywnie...

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Jarosław Grzędowicz: Pan Lodowego Ogrodu, tom 2



Informacje ogólne
Wydawca: Fabryka Słów
Rok wydania: 2007
Liczba stron: 632
Wymiary: 125x195 mm
ISBN: 978-83-60505-42-7
Cykl: Pan Lodowego Ogrodu
Oprawa: miękka

Ocena*
ocena ogólna: 5+/6
fabula: 5+/6
stopień wciągania: 5+/6
uczucie własne: 5+/6


Kolejny tom Pan Lodowego Ogrodu subiektywnie wydaje mi się trochę słabszy od pierwszego, choć nie umiem dokładnie wyjaśnić dlaczego. No, ale jako trochę słabszy oceniam go na 5+, więc nadal myślę, że warto przeczytać ;)

Vuko jest zaklęty w drzewo gdzieś w Ziemi Węży. Pewnego dnia odwiedza go handlarz czyniącymi przedmiotami, wyjmuje z niego włócznie i mówi mu, że Drakkainen także jest czyniącym i może sam siebie uwolnić z drzewa. Początkowe próby Vuka nie powodzą się, ale w końcu udaje mu się uwolnić i zrozumieć, że on także jest czyniącym. Tymczasem okazuje się, że przemiana w drzewo, a potem spowrotem w człowieka, spowodowała, że Vuko stracił zdolności wynikające z wszczepienia Cyfral, próba włączenia modułu powoduje pojawienie się maleńkiej wróżki, która okazuje się być przemienioną w jakiś sposób Cyfral...
Po czasie spęczonym na naukach czynienia, Vuko udaje się spowrotem do Ziemi Ognia. Tam zbiera małą drużynę i wyrusza się znów do Ludu Węży, aby zabić naukowca, który zmienił go w drzewo. Dzięki handlarzowi czyniącymi rzeczami odzyskuje (za nie małą opłatą) "swoją" włócznię, która okazuje się specjalną bronią na czyniących. Vuko znajduje naukowca i ciska w niego włócznie, ta prawie już go dosięga, gdy były nauczyciel Drakkainena, czyniący schwytany przez szaleńca, kieruje ją na siebie...
Drużyna Vuka ewakuuje się, po dotarciu do Ziemi Ognia, okazuje się, że po Drakkainena przypłynął lodowy statek... zdesperowany Vuko postanawia na niego wsiąść, drużyna, mimo jego protestów, wsiada razem z nim...
W tym czasie Filar wędruje dalej na spotkanie swojego losu. Jego opiekun i towarzysz Brus, po podzieleniu ukąszenia skorpenicy z kapłanką Pramatki, zaczyna doznawać rozdwojenia jaźni: raz jest Brusem - wojownikiem, kolejnym razem kapłanem Pramatki, którego udawał w czerwonej wieży. Tymczasem obaj wędrowcy zostają schwytani przez grupę Kirenenów, sądzących, że są szpiegami na usługach kapłanów. Po całym dniu tortur, od śmierci ratuje ich kapłan Kroczącego Pod Górę, który twierdzi, że Filar jest nosicielem losu. Towarzysze dostają eskortę i razem z nią udają się na skraj pustyni, gdzie dołączają do karawany przemytników.
Z Brusem jest coraz gorzej, coraz bardziej zmienia się w kapłana. W końcu odchodzi spełnić swoją ostatnią misję dla Filara: zabić potwora, który ściga ich od dłuższego czasu. Tymczasem karawan dociera do Ziemi Niedźwiedzi, okazuje się, że przemytnicy nie znają sposobu, na pójście przez te ziemie, w końcu przywódca karawany wymyśla jedyną metodę na dokonanie tego: Filar musi zostać sprzedany jako niewolnik, bo tylko jako towar, może dostać się do tego kraju...

*Książki tej słuchałam (automatyczny lektor)

C.S. Harris: Czego boją się anioły



Informacje ogólne
Wydawca: Red Horse
Rok wydania: 2007
Liczba stron: 446
Wymiary: 125 x 195 mm
ISBN: 978-83-60504-32-1
Cykl: Sebastian St. Cyr
Oprawa: miękka
Tytuł oryginału: Sebastian St. Cyr Mystery: What Angels Fear

Ocena
ocena ogólna: 5-/6
fabula: 4+/6
stopień wciągania: 5+/6
uczucie własne: 5=/6


Akcja powieści dzieje się w Londynie, w czasach panowania Jerzego III (szalonego), w trakcie ustanawiania regencji jego syna. Głównym bohaterem książki jest Sebastian St. Cyr - arystokrata, do niedawna służący w wywiadzie wojskowym. Na podstawie poszlak zostaje on oskarżony o zabójstwo młodej aktorki, zaś w wyniku nacisków politycznych, policja przystępuje do natychmiastowego aresztowania. W czasie dokonywania go, jeden z konstabli przypadkowo śmiertelnie rani drugiego i oskarża o tę zbrodnię wicehrabiego. W zaistniałych okolicznościach Sebastian dochodzi do wniosku, że musi uciec i samodzielnie znaleźć rzeczywistego mordercę aktorki.

Powieść w moim odczuciu ma sporo zalet i kilka wad. Niewątpliwie szybko wciąga, czytelnik mocno przejmuje się losem głównego bohatera i tym, czy uda mu się wykaraskać z kłopotów. Moim zdaniem znaczącą wadą są nadnaturalne zdolności głównego bohatera. Sebastian mianowicie słyszy rozmowy prowadzone szeptem w innym pokoju oraz doskonale widzi w ciemności (rozróżnia nawet kolory). Autorka w zakończeniu pisze, że to nie jest wymysł, a bardzo rzadka mutacja genetyczna występująca na tamtych terenach nazywana zespołem Bithila... Próbowałam wygooglać tę mutację i wszystko co znajdowałam, to odnośniki do tekstów związanych z tą właśnie książką... Nie wiem, czy ten zespół rzeczywiście istnieje, ale nawet jeżeli tak, to nadawanie bohaterowi takich zdolności wydaje mi się niepotrzebne i szkodliwe dla fabuły, szczególnie, że Sebastian zbyt mocno z nich nie korzysta.
Podsumowując książka jest niezła, ale nie świetna. Czyta się dobrze, choć trochę kłują w oczy te nadludzkie zdolności Sebastiana. Mimo tego polecam :)

niedziela, 18 kwietnia 2010

Jarosław Grzędowicz: Pan Lodowego Ogrodu, tom 1



Informacje ogólne
Wydawca: Fabryka Słów
Rok wydania: 2005
Liczba stron: 560
Wymiary: 125x195 mm
ISBN: 83-89011-61-1
Cykl: Pan Lodowego Ogrodu
Oprawa: miękka

Ocena*
ocena ogólna: 6/6
fabula: 6/6
stopień wciągania: 6/6
uczucie własne: 6/6


Pan Lodowego Ogrodu to powieść bardzo niezwykła. Jest połączeniem science-fiction z fantasy, z przewagą tej ostatniej. Narracja jest prowadzona dość ciekawie: mamy dwóch narratorów pierwszoosobowych i jednego trzecio (wszechwiedzącego). Moim zdaniem książka jest świetna i naprawdę warta przeczytania.

Głównym bohaterem jest Vuko Drakkainen (Nocny Wędrowiec), który jest jednoosobową ekipą ratunkową. Jego celem jest ewakuacja grupy naukowców z planety humanoidalnych istot rozumnych, na której prowadzili obserwację. Misja jest o tyle niezwykła, że na tej planecie, wszelka elektronika szwankuje i rozpada się po kilku godzinach, występuje na niej za to magia.
Początkowo wydaje się, że Vuko jest bardzo dobrze przygotowany do misji: posiada specjalny wszczep w mózgu (Cyfral), który umożliwia mu widzenie w ciemności, identyfikowanie zapachów, umiejętność poruszania się z wielką szybkością. Posiada także pełny rynsztunek, wyglądający jak ekwipunek tutejszego woja.
Zadanie okazuje się jednak nie tak proste jakby się wydawało. Zaraz po dotarciu do bazy naukowej, Drakkainen'a atakuje potwór, którego udaje mu się zabić, tylko dzięki Cyfral. Siedziba naukowców okazuje się pusta, Vuko znajduje kilka trupów badaczy, dziwny posąg jednego z nich oraz drzewo, które okazuje się człowiekiem zaklętym w roślinę. W ten sposób znajduje się większość ekipy, kilku jednak brakuje, więc Nocny Wędrowiec wyrusza na ich poszukiwanie.
Równolegle do przygód Vuko, poznajemy opowieść Filara, syna Oszczepnika, władcy Amitraju, dowiadujemy się jak został następcą tronu, jak Amitraj ogarnęła susza, jak lud zaczął się burzyć i wracać pod władzę Czerwonych Wież... Początkowo nie wiadomo do czego ta opowieść ma prowadzić, ale ma ona swój sens...
Książka kończy się znalezieniem przez Drakkainen'a jednego z naukowców, który stał się czyniącym (miejscowy rodzaj czarodzieja) i władcą Ludu Węży. Vuko naiwnie (jest to największy zgrzyt fabuły w tym tomie) informuje go, że przybył go ewakuować, naukowiec jednak wyśmiewa go, przebija włócznią i zamienia w drzewo.

*Książki tej słuchałam (automatyczny lektor)

A.R. Reystone: Dziewiąty mag



Informacje ogólne
Wydawca: Red Horse
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 456
Wymiary: 140x205 mm
ISBN: 978-83-60504-42-0
Oprawa: miękka

Ocena
ocena ogólna: 5=/6
fabula: 3+/6
stopień wciągania: 6/6
uczucie własne: 5/6


Przeczytałam tę książkę jakiś czas temu i mimo tego, że miała wiele wad, to mi się podobała. Opis świata ma bardzo wiele niedociągnięć, które mocno się rzucają w oczy. Z drugiej jednak strony, książka potrafi bardzo wciągnąć, więc czyta się ją dobrze i szybko. Powieść kończy się w przełomowym momencie, więc z niecierpliwością oczekuję na kolejną część, która ma być... tylko niestety nie wiadomo kiedy...

Akcja dzieje się w naszym świeci oraz równoległym. Światem równoległym rządzą dziwne prawa: sex można uprawiać tylko podczas tzw. losowań, które mają na celu poczęcie dziecka. Przed i po partnerzy wypijają specjalne eliksiry, które powodują, że w trakcie są gotowi, później zaś zapominają o sobie nawzajem. Kolejną rzeczą są smoki, które jakoby nienawidzą kobiet (i dlatego kobietą nie wolno się do nich zbliżać), co okazuje się jednak wielkim, utrzymywanym od pokoleń, kłamstwem.
Z naszego świata do równoległego przybywa lekarka weterynarii, która ma pomóc smokom. Okazuje się, że posiada ona magiczne zdolności, większe od niejednego mieszkańca smoczej krainy. Od jednej ze smoczyc dowiaduje się, że smoki, nie mają nic przeciwko kobietą, ale jest to tajemnica, której przysięgły nie zdradzić nikomu z tego świata.

Fabuła powieści jest niedopracowana, czasem zachowania bohaterów są strasznie naiwne i nierealne. Mimo to polecam, bo niedociągnięcia fabuły, książka nadrabia świetną wciągalnością :)

sobota, 17 kwietnia 2010

Aleksander Rudazow: Arcymag (tom 1 i 2)



Informacje ogólne
Wydawca: Fabryka Słów
Rok wydania: 2008
Liczba stron: 282, 312
Wymiary: 125x195 mm
ISBN: 978-83-60505-94-6, 978-83-60505-98-4
Oprawa: miękka

Ocena ogólna: 4+/6


Przeczytałam tę książkę kilka miesięcy temu. Najkrócej można o niej napisać tak: "tak naiwna i śmieszna, że aż fajna" :)

Arcymag ze starożytnego Sumeru budzi się we współczesnym świecie. Nie bardzo może się w nim odnaleźć, bo nie spodziewał się, że aż takie zmiany zajdą na świecie, w trakcie gdy on będzie leżał martwy. W nowe życie wprowadza go policjantka, którą przypadkiem porywa demon, zatrudniony przez maga do odnalezienia jego rzeczy.
Mimo wymyślnej sztuczki z własną śmiercią, wrogowie nie zapomnieli o Kreolu, szybko więc musi się z nimi zmierzyć. W czasie swoich przygód bardzo zbliża się z policjantką, w finale zaś zabiera ją ze sobą z Ziemi...

Co mi się nie podobało? Głównie postacie, szczególnie policjantka jest tak naiwna, że aż boli. Z drugiej jednak strony jest to zabawne, więc jak ktoś potrzebuje akurat lekkiej lektury, to polecam: można się trochę pośmiać :)

piątek, 16 kwietnia 2010

Joanna Chmielewska: Całe zdanie nieboszczyka



Informacje ogólne
Rok pierwszego wydania: 1972
Seria o alter ego autorki

Ocena
ocena ogólna: 6/6
fabula: 6/6
stopień wciągania: 6/6
uczucie własne: 7/6


To jest chyba moja ulubiona powieść :) Czytałam ją wiele razy i wiele jeszcze przeczytam :)

Joanna pracuje w Kopenhadze. Po udanym dniu na wyścigach konnych, idzie na nielegalną ruletkę. Policja rozpoczyna nalot na melinę i jakiś szaleniec zaczyna strzelać. U stóp Joanny upada postrzelony mężczyzna. Mówi jej dziwne zadanie i umiera. Kiedy Joanna wychodzi na zewnątrz natychmiast podchodzi do niej policjant i przykłada jej do twarzy chloroform...
Joanna budzi się w wytwornie urządzonym samolocie, potem zaś ląduje w Brazylii. Książka opisuje w jaki sposób Joanna ucieka porywaczom, jak ponownie trafia w ich ręce i znów ucieka, jak przestaje ufać komukolwiek i zrzuca ze schodów przedstawiciela Interpolu i ogólnie o jej przygodach z tym związanych.

Słowa opisu w żaden sposób nie są w stanie oddać tego jaka ta książka jest. Moim zdaniem to najlepsza powieść tej autorki i kto nie zna temu po prostu bardzo, bardzo gorąco (a nawet płomiennie) polecam jej przeczytanie :)

Joanna Chmielewska: Lądowanie w Grawolinie



Informacje ogólne
Rok pierwszego wydania: 1995

Ocena ogólna: 4+/6


Co do tej książki mam mieszane uczucia. Pierwszy raz czytałam ją dawno temu, jeszcze w podstawówce i wtedy mi się totalnie nie podobała. Drugi raz przeczytałam ją jakiś rok temu i okazała się nawet całkiem zabawna. Więc umiarkowanie polecam :)

Książka jest powieścią nietypową dla Chmielewskiej, ponieważ można ją zaliczyć do fantastyki. Grupka ludzi organizuje "lądowanie kosmitów" w Grawolinie, w celu sprawdzenia jak na to zareagują ludzie.
Większość książki to opowieści o przygotowaniach do akcji i prawie do samego końca żadnej fantastyki nie ma... na końcu zaś okazuje się, że w dzień po fałszywym lądowaniu, do Grawolina przylatują prawdziwi kosmicie, ludzie jednak reagują obojętnie, bo myślą, że to powtórka poprzedniego przedstawienia ;)

czwartek, 15 kwietnia 2010

Robin Hobb: Wyprawa skrytobójcy (tom 1 i 2)



Informacje ogólne
Wydawca: Mag
Rok wydania: 2005
Liczba stron: 432, 450
Wymiary: 115x185 mm
ISBN: 83-89004-94-1, 83-89004-89-5
Cykl: Skrytobójca (część 3)
Oprawa: miękka
Tytuł oryginału: Farseer: Assassin's Quest

Ocena ogólna: 5/6*


Bastard uratowany przez przyjaciół z rąk Władczego, wyrusza na poszukiwanie Szczerego. Po pokonaniu wielu przeciwności docierają do ojczyzny Kerniki, gdzie dołącza do nich Pustułka - ostatnia żyjąca ze starych Kręgów Mocy. Ścigani przez Władczego dalej podążają śladami Szczerego, w końcu udaje im się go znaleźć. Pustułka pomaga Księciu wyrzeźbić smoka, Bastard z wilkiem zaś przypadkiem odkrywają jak ożywić śpiące smoki.

Szczery wraca jako smok na swój zamek, smoki przeganiają Szkarłatne okręty i aż chciałoby się napisać, że "wszyscy żyli długo i szczęśliwie"... Tylko, że tak wcale nie jest. W międzyczasie Bastard dowiaduje się, że ma córkę z Sikorką. Ten fakt nie jest co prawda negatywny, ale Sikorka nic nie wie o tym, że Bastard żyje i związuje się z Brusem, który także jest przeświadczony o jego śmierci (choć wie, że nie nastąpiła ona z rąk Władczego). W związku z czym Bastard nie ma do czego wracać i pozostaje samotny, za jedynego towarzysza mając swojego wilka.

Książka była bardzo mi się podobała do momentu, w którym okazało się, że dla Bastarda wszystko skończy się tak negatywnie. Podczas czytania zdążyłam go bardzo polubić i taki negatywne zakończenie, całkowicie nie przypadło mi do gustu. Mimo to książkę polecam, wszak nie chodzi tylko o zakończenie...

*To jest opinia "archiwalna", w związku z czym podaję tylko ocenę ogólną, bo aż tak dokładnie jej nie pamiętam.

Robin Hobb: Królewski skrytobójca



Informacje ogólne
Wydawca: Mag
Rok wydania: 2005
Liczba stron: 624
Wymiary: 115x185 mm
ISBN: 83-89004-93-3
Cykl: Skrytobójca (część 2)
Oprawa: miękka
Tytuł oryginału: Farseer: Royal Assassin

Ocena ogólna: 5+/6*



Po zakończeniu swojej pierwszej dyplomatycznej misji, ledwo żywy Bastard wraca do Królestwa. Młody mężczyzna zaczyna w inny sposób patrzeć na swoją przyjaźń z Sikorką, zaczyna to rozwijać się w coś więcej. Mimo zakazu Brusa, nawiązuje więź ze schwytanym wilkiem, którego kupuje na targu. Początkowo chce go tylko odchować, aby mógł radzić sobie na wolności, ale w efekcie łączy ich nić Rozumienia.
Książę Szczery (następca tronu po śmierci Rycerskiego) znajduje zwoje mówiące o smokach i sądząc, że one mogą uratować Królestwo, wyrusza, aby je odnaleźć. Książę Władczy, który w poprzedniej części próbował podstępnie zabić Szczerego, bardzo popiera ten pomysł, upatrując w nim łatwy sposób na pozbycie się brata stojącego między nim a tronem.
Szczery przepada. Bastard stara się uniemożliwić Władczemu przejęcie władzy, ale w końcu mu się to nie udaje. Trafia do więzienia i ma być spalony, jako człowiek skażony Rozumieniem. Cierń z Brusem wymyślają niepewny sposób uratowania Bastarda. Książka kończy się na próbie realizacji go.

Książka bardzo dobra, mimo pozorów powolności, bardzo wciąga. Serdecznie polecam.

*To jest opinia "archiwalna", w związku z czym podaję tylko ocenę ogólną, bo aż tak dokładnie jej nie pamiętam.

Robin Hobb: Uczeń skrytobójcy



Informacje ogólne
Wydawca: Mag
Rok wydania: 2005
Liczba stron: 456
Wymiary: 115x185 mm
ISBN: 83-89004-97-6
Cykl: Skrytobójca (część 1)
Oprawa: miękka
Tytuł oryginału: Farseer: Assassin's Apprentice

Ocena ogólna: 5+/6*


Głównym bohaterem książki jest Bastard Rycerski nieprawy syn Księcia Rycerskiego następcy tronu Królestwie Sześciu Księstw. Poznajemy go, gdy jest małym chłopcem, który trafia pod opiekę królewskiego koniuszego Brusa. Po jakimś czasie Brus odkrywa, że chłopiec jest skażony Rozumieniem - pradawną magią zakazaną w królestwie, a polegającą na możliwości dzielenia myśli z przywiązanym do człowieka zwierzęciem. Brus brutalnie pozbawia chłopca psa, z którym się związał i zakazuje mu związków ze wszelkimi zwierzętami.
W międzyczasie król Roztropny przypomina sobie o chłopcu, przenosi go ze stajen do zamku i każe uczyć potajemnie na skrytobójcę. Nauczycielem chłopca jest Cierń, przyrodni brat króla, tak samo jak chłopiec pochodzący z nieprawego łoża. Po pewnym czasie ujawnia się, że chłopiec ma Moc i król każe ćwiczyć go w posługiwaniu się nią.
Tymczasem na Królestwo uderza nieprzyjaciel i sprowadza na mieszkańców kuźnicę, zaczyna się walka...

Uczeń skrytobójcy to naprawdę świetna książka. Trzyma w napięciu, zaciekawia, sprawia, że z niecierpliwością czekamy na kolejny zwrot akcji. Opisany w niej świat fantasy jest dość nietypowy, gdyż główna występująca w niej magia: Moc w większości polega na umiejętności porozumiewania się na odległość. Postacie opisane są żywo i bardzo szybko nawiązujemy przyjaźń z Bastardem, przez co bardzo interesuje nas jego los.

*To jest opinia "archiwalna", w związku z czym podaję tylko ocenę ogólną, bo aż tak dokładnie jej nie pamiętam.

środa, 14 kwietnia 2010

Robin Hobb: Statek przeznaczenia (tom 1 i 2)



Informacje ogólne
Wydawca: Mag
Rok wydania: 2007
Liczba stron: 400, 400
Wymiary: 115 x 185 mm
ISBN: 978-83-7480-054-9, 978-83-7480-055-6
Trylogia: Kupcy i ich żywostatki (część 3)
Tytuł oryginału: Liveship Traders: Ship of Destiny


Ocena ogólna: 5=/6*


W tej części dowiadujemy się, że żywostatki nie są wcale tym za co je uważaliśmy, Ta która pamięta odnajduje węże morskie i uświadamia im, czym naprawdę są i cała opowieść zmierza do niespodziewanego finału...

Nadal polecam, choć tak część podobała mi się najmniej z całej trylogii. Może dlatego, że mi nie pasowało zakończenie? Nie wiem. W każdym bądź razie jeszcze 5, choć na "szynach" ;)

*To jest opinia "archiwalna", w związku z czym podaję tylko ocenę ogólną, bo aż tak dokładnie jej nie pamiętam.

Robin Hobb: Szalony statek (tom 1 i 2)



Informacje ogólne
Wydawca: Mag
Rok wydania: 2007
Liczba stron: 400, 410
Wymiary: 115 x 185 mm
ISBN: 978-83-7480-049-5, 978-83-7480-053-2
Trylogia: Kupcy i ich żywostatki (część 2)
Oprawa: miękka
Tytuł oryginału: Liveship Traders: The Mad Ship

Ocena ogólna: 5/6*


Vivacię porwali piraci, Althea w desperacji postanawia wykupić i wyremontować szalony żywostatek od dawna leżący na plaży i wyruszyć nim na poszukiwanie swojego okrętu. Początkowo statek nie chce się zgodzić, w końcu jednak remont dobiega końca i wypływają na morze. Czy uda im się odzyskać Vivacię? Czy szalony statek spełni pokładane w nim nadzieję?

Książka jest bardzo dobra, ale po Czarodziejskim statku spodziewałam się czegoś lepszego, więc poczułam się trochę rozczarowana. Mimo to polecam :)

*To jest opinia "archiwalna", w związku z czym podaję tylko ocenę ogólną, bo aż tak dokładnie jej nie pamiętam.

Robin Hobb: Czarodziejski statek (tom 1 i 2)



Informacje ogólne
Wydawca: Mag
Rok wydania: 2007
Liczba stron: 372, 486
Wymiary: 115 x 185 mm
ISBN: 978-83-7480-044-0, 978-83-7480-045-7
Trylogia: Kupcy i ich żywostatki (część 1)
Oprawa: miękka
Tytuł oryginału: Liveship Traders: Ship of Magic

Ocena ogólna 5+/6*


Trylogia Kupcy i ich żywostatki dzieje się w magicznym świecie, w którym istnieją żywe okręty. Statki budowane ze specjalnego drewna po pewnym czasie ożywają i zachowują się jak rozumne istoty. Każdy statek związany jest z jedną rodziną i konieczne jest, aby na jego pokładzie zawsze pływaj choć jeden członek tej rodziny.
Książka opowiada o Vivaci, jednym z żywostatków i związanej z nią rodzinie. O tragedii Athlea, która miała przejąć po ojcu statek, a jednak go nie dostaje, oraz jej siostrzeńca, którego zabrano z klasztoru, w którym był szczęśliwy, aby pływał na Vivacii...
Książka jest naprawdę bardzo dobra, wymyślony w niej świat nietypowy i skrywający wiele tajemnic. Ja osobiście polecam, choć czytałam także niepochlebne opinie.

*To jest opinia "archiwalna", w związku z czym podaję tylko ocenę ogólną, bo aż tak dokładnie jej nie pamiętam.

wtorek, 13 kwietnia 2010

Joanna Chmielewska: Porwanie



Informacje ogólne
Wydawca: Klin
Rok wydania: 2009
Liczba stron:
Wymiary: 12.5x19.5 cm
ISBN: 978-83-62136-00-1
Oprawa: miękka
Seria o alter ego autorki

Ocena
ocena ogólna: 4=/6
fabula: 3+/6
stopień wciągania: 4/6
humor: 4/6
uczucie własne: 2/6


Porwanie to najnowsza powieść Chmielewskiej i moim zdaniem jedna z najgorszych (w tym względzie przebija ją tylko Jeden kierunek ruchu, choć nie wiem czy go można nazwać powieścią). Generalnie wydaje się, że Chmielewska najlepszy pisarski okres, ma już niestety za sobą i jej nowe powieści zdecydowanie nie dorównują tym wczesnym, a szkoda, wielka szkoda...

No dobrze, a co właściwie było nie tak? Dla mnie początek był bardzo chaotyczny, książka zaś nie wciągała. Generalnie zmusiłam się żeby czytać dalej, tylko ze względu na to, że to była powieść Chmielewskiej (która nota bene jest moją ulubioną pisarką). W pewnym momencie części układanki zaczęły się zazębiać i moje odczucia poprawiły się...

No cóż, jak ktoś chce sobie poczytać lekko śmieszny kryminał i nie ma jakiś szczególnych wymagań to polecam. Jak ktoś nie zna Chmieleskiej, to niech lepiej nie czyta, bo się zniechęci i nie przeczyta wcześniejszych powieści, które naprawdę są świetne. Jak ktoś zna i lubi Chmielewską, to może niech lepiej także nie czyta, bo się rozczaruje, bo to niestety, nie jest już to :(

Anne Bishop: The Invisible Ring (Niewidoczny pierścień)



Informacje ogólne
Język wydania: angielski
Wydawca: Roc
Rok wydania: 2000
Liczba stron: 416
Wymiary: 6.7 x 4.2 x 1.2 cali
ISBN: 978-0451458025
Cykl: The Realms of the Blood (Black Jewels) Series (część 4)
Oprawa: miękka
Tytuł: The Invisible Ring
Moje tłumaczenie tytułu: Niewidoczny pierścień

Ocena
ocena ogólna: 5+/6
fabula: 5+/6
stopień wciągania: 6+/6
uczucie własne: 5+/6


Jest to kolejna książka Bishope z serii Czarne kamienie. Została wydana jako 4 powieść, choć między nią a trylogią pojawił się jeszcze zbiór opowiadań (który na dniach ukaże się po polsku pod tytułem Serce Kaeleer). Jeżeli chodzi o chronologię wydarzeń, to dzieją się one przed trylogią, ale podobnie jak w przypadku Uczennicy Maga Canavan, polecam przeczytać ją po przeczytaniu trylogii, gdyż zdradza pewne cechy charakteru jednego z bohaterów trylogii, przez co ominie nas poczucie niepewności w początkowej części trylogii.

Książka jest bardzo dobra. Przeczytałam ją w 2 dni z monitora (a ja z monitora nie lubię) i po angielsku (zaś w tym języku znacznie mi trudniej i nie tak przyjemnie się czyta) i bardzo bardzo ją polecam. Jeżeli ktoś zna angielski tak powiedzmy na poziomie first'a to powinien sobie poradzić, a nawet jak nie to zawsze można spróbować ;)

Co do fabuły to nie wiem co napisać. Fabuła jest dość skomplikowana, ale nie sprawia wrażenia przekombinowanej jak w Gosposi... Szwai. Chyba nie napiszę nic, bo pisząc za dużo mogłabym zepsuć przyjemność czytania. Książka pełna jest momentów, w których okazuje się, że nic nie jest takie, jakie się wydaje...
Po prostu bardzo serdecznie zachęcam do lektury :)

Monika Szwaja: Gosposia prawie do wszystkiego



Informacje ogólne
Wydawca: Sol
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 352
Wymiary: 144 x 209 mm
ISBN: 978-83-925879-3-4
Oprawa: miękka

Ocena
ocena ogólna: 2/6
fabula: 2/6
stopień wciągania: 2/6
uczucie własne: 2/6


Nie wiem czy to ja ostatnio jestem taka wybredna, czy mam nieszczęście trafiać na słabe książki? Sięgnęłam po Gosposię, bo mi się nazwisko Szwai rzuciło w oczy w bibliotece, myślałam, że będzie fajna...

Zaczęło się nawet obiecująco: Maria jest magistrem z widokami na doktorat, która odeszła z uczelni, aby wyjść za mąż i urządzić dom. Akcja zaczyna się w momencie, kiedy dom jest już urządzony, Maria zaś postanawia wrócić na uczelnię. Kiedy informuje o tym męża, ten wpada we wściekłość i rzuca nią przed siebie. Maria upada na kanapę i przekoziołkowuje przez nią, uderza głową o kolumienkę, co powoduje, że spada jej na głowę donica. W wyniku tego trafia na tydzień do szpitala. W trakcie pobytu tam, dochodzi do wniosku, że ma dosyć bycia służącą męża i postanawia od niego odejść. Potajemnie ucieka z domu, wyjeżdża z miasta i zostaje ekskluzywną gosposią.
Dotąd jest jeszcze ok, ale potem następuje totalne przekombinowanie fabuły. Maria trafia do domu producenta ekskluzywnej armatury łazienkowej, posiadającym trójkę dzieci. Postaci dzieci są przekombinowane strasznie: syn jest skinheadem, który to "Polska dla Polaków", "bijemy kolorowych" i wogóle obcokrajowców (w pewnym momencie akcji łamie nogę pewnemu Rosjaninowi - znajomemu Marii, który go później rozpoznaje po głosie), dwie córki zaś (młodsza 15, starsza pełnoletnia i poza domem) prostytuują się: młodsza ma sponsora adwokata, starsza sponsorów ma aż 3, rodziece oczywiści o niczym nie wiedzą...
Są jeszcze inne zawiłości, których nie chce mi się już opisywać. Generalnie książkę przeczytałam do połowy, resztę przekartkowałam i nie będę do niej wracać. Moim zdaniem jest beznadziejna. Nie jest to ani lekki i naiwny romans, który się łatwo czyta, ani głębsza lektura o problemach społecznych. To jest jakieś przekombinowane pomieszanie z poplątaniem. Nie polecam.

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Joanna Chmielewska: Wszyscy jesteśmy podejrzani


Informacje ogólne
Rok pierwszego wydania: 1966
Seria o alter ego autorki

Ocena
ocena ogólna: 6/6
fabula: 5+/6
stopień wciągania: 5+/6
humor: 6/6
uczucie własne: 6/6


Jest to jedna z pierwszych powieści Chmielewskiej i moim zdaniem jedna z najlepszych. Książka pisana jest w narracji pierwszoosobowej prowadzonej przez Joannę Chmieleską - alter ego autorki.

- W sali konferencyjnej stał stół, krzesła i telefon...
W oczach Wiesia pojawiło się zdumienie. Umeblowanie sali konferencyjnej było mu doskonale znane i pewnie pomyślał, że zwariowałam, skoro mu o tym tak tajemniczo opowiadam. Nie zrażona ciągnęłam dalej:
- I tam, w tej sali konferencyjnej, znaleziono zwłoki Tadeusza Stolarka, uduszonego paskiem od damskiego fartucha. Kto znalazł, jeszcze nie wiem. I wyobraź sobie, Matylda zaświadczyła, że nikt w tym czasie nie wchodził ani nie wychodził z pracowni, to znaczy, że ukatrupił go ktoś z nas!
Wiesio zastygł z chlebem w ręku i z osłupiałym wyrazem twarzy. Nagle wydał z siebie dziwny dźwięk, który mnie przestraszył, bo nie wzięłam przedtem pod uwagę tego, że on je i może się udławić, słuchając mojej wstrząsającej relacji.
- Popij herbatą - poradziłam z niepokojem. Wiesio gwałtownie chwycił szklankę, popił i znów wpatrzył się we mnie.
- Kiedy?!...
- Co kiedy?
- Kiedy to było?!...
- Nigdy! Ja ci opowiadam kryminalną powieść!


Okazuje się jednak, że ktoś naprawdę zabił Stolarka, wszystko zaś wyglądało dokładnie tak, jak opisała to Joanna... Do pracowni wkracza prokuratura, Joannie zaś zaczyna ukazywać się diabeł (uczciwy diabeł z ogonem i rogami), który zmusza ją do dedukcji...

Książka moim zdaniem jest po prostu świetna i warto ją przeczytać. Naprawdę, bardzo, bardzo polecam!

niedziela, 11 kwietnia 2010

Sherry Jones: Klejnot Medyny



Informacje ogólne
Wydawca: Otwarte
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 392
Wymiary: 150 x 210 mm
ISBN: 978-83-7515-073-5
Oprawa: miękka
Tytuł oryginału: The Jewel of Medina
Tłumaczenie: Maria Smulewska

Ocena
ocena ogólna: 3-/6
fabula: 3/6
stopień wciągania: 3/6
uczucie własne: 2/6


Mimo zachwytów jakie przeczytałam na temat tej książki, mi ona się nie podoba. Nie wiem na ile opiera się ona o prawdę historyczną, a ile jest w niej fikcji literackiej, ale co powstało, dla mnie, jest mało strawne.

Zacznijmy jednak od początku. Książka opowiada o Aiszy, pierwszej żonie Mahometa, na tle tworzenia się społeczeństwa islamu. Postać Mahometa jest bardzo nierówna, z jednej strony nie konsumuje małżeństwa z młodziutką Aiszą, kiedy odkrywa, że nie jest ona na to gotowa, z drugiej zaś bierze sobie co rusz nowe żony i przez większość czasu wydaje się owładnięty rządzą. Aisza też jest postacią dziwna, ale ze względu na swój młody wiek, u niej wydaje się to bardziej naturalne...

Podsumowując, ja osobiście nie polecam, bo ani to ciekawe, ani wciągające, ale książka ta ma też sporo pozytywnych opinii, więc może ja jej nie zrozumiałam?

Joseph Nassise: Heretyk



Informacje ogólne
Wydawca: Replika
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 236
ISBN: 978-83-76740-06-5
Oprawa: miękka
Tytuł oryginału: Heretic
Tłumaczenie: Milena Wójtowicz

Ocena
ocena ogólna: 3+/6
fabula: 3/6
stopień wciągania: 5/6
uczucie własne: 3/6


Jest to książka z cyklu "przeczytać i zapomnieć". Czyta się nieźle, bo książka bardzo szybko wciąga i do końca trzyma w napięciu, z drugiej jednak strony, gdyby przyszło mi odłożyć ją na kilka dni w trakcie czytania, to pewnie bym do niej nie wróciła. Książka zapowiada się na pierwszą część jakiejś serii, ale nie zamierzam wypatrywać części drugiej, ja wpadnie mi w łapki, to przeczytam, a jak nie to bynajmniej nie będę żałować...

Fabuła to coś, co w tej książce jest zdecydowanie najsłabsze. Templariusze wcale nie zostali rozwiązani, tylko stali się ramieniem Kościoła do walki z nadprzyrodzonym złem. Głównym bohaterem jest dowódca jednej z grup Templariuszy, który umie podróżować między naszym światem a Zaświatami (miejscem gdzie przebywają dusze, które z jakiś przyczyn nie mogły pójść dalej). Ma on wyśledzić i zlikwidować osoby, które stoją za atakiem na jedną z komandorii zakonu. Wkrótce okazuje się, że napady powtarzają się, zaś atakującymi są nekromanci wykorzystujący do walki zmarłych członków zakonu...
No cóż, nie zachwyca mnie to, no po prostu nie i koniec. I to nawet nie chodzi o te pałętające się żywe trupy, ale ile można o tych Templariuszach... a poza tym, czy koncepcja nekromancji nie kłóci się przypadkiem z wiarą chrześcijańską (bo rycerze zakonu są jak najbardziej wierzący)... moim zdaniem się kłóci, ale widać autor ma inne zdanie... Jak komuś nie przeszkadza nagromadzenie trupów i ma nastrój na coś, przy czym nie trzeba za bardzo myśleć, to polecam, bo książka łatwo wciąga, ale w przeciwnym przypadku to nie za bardzo...

Carol Berg: Przeobrażenie



Informacje ogólne
Wydawca: ISA
Rok wydania: 2005
Liczba stron: 400
Wymiary: 160x240 mm
ISBN: 83-7418-066-8
Cykl: Rai - Kirah (tom 1)
Oprawa: twarda z obwolutą
Tytuł oryginału: Transformation
Tłumaczenie: Anna Studniarek

Ocena
ocena ogólna: 5+/6
fabula: 5/6
stopień wciągania: 6/6
uczucie własne: 5+/6



Głównym bohaterem powieści jest Seyonne - niewolnik, który, zanim jego lud został podbity, był Strażnikiem - czarodziejem walczącym z demonami. Po pojmaniu, za sprawą specjalnego rytuału, stracił swoją moc i pozostała mu tylko możliwość widzenia rzeczy czarodziejskich.
Seyonne już kilkanaście lat jest niewolny i niemal już zapomniał kim był, bo niewolnik powinien żyć dniem dzisiejszym, gdyż nie ma żadnego wpływu na to co będzie jutro. Los nie pozwala mu jednak zapomnieć. Na targu kupuje go następca tronu Cesarstwa, które zniewoliło jego lud; wkrótce zaczynają dziać się różne rzeczy przypominające Seyonne o przeszłości. Odkrywa on, że jeden z gości jego pana jest opanowany przez demona, książe zaś jest wybranym - człowiekiem o najczystszej duszy. W tym momencie postanowienie Seyonne, aby przeszłość była dla niego zamkniętą księgą, obraca się w gruzy i zaczyna on pomagać swojemu panu w walce z demonami...

Książkę czytało mi się bardzo dobrze, fabuła szybko wciąga i jak najszybciej chciałoby się wiedzieć, co będzie dalej. Szczegóły zakończenia trudno przewidzieć, więc powieść trzyma nas w napięciu do samego końca. Wszystkim miłośnikom fantasy serdecznie polecam :)

sobota, 10 kwietnia 2010

Poszła Sylwia do biblioteki...

i przyniosła:

No dobra, to były dwie biblioteki i wypożyczanie na dwa konta, ale wszystkie książki dla mnie... plecak miałam pełen i jeszcze jedną książkę niosłam w ręku...
Zaczynam się poważnie zastanawiać nad kupnem czytnika e-booków, bo noszenie, a co ważniejsze zdobywanie części książek jest dość uciążliwe...

czwartek, 8 kwietnia 2010

Monika Szwaja: Zapiski stanu poważnego

Ocena
ocena ogólna: 6/6
fabula: 5+/6
stopień wciągania: 5+/6
humor: 5/6
uczucie własne: 6/6

Żeby nie było, że czytam tylko fantastykę, to dzisiaj z innej beczki ;)

Wika jest dziennikarką telewizyjną, która nagle odkrywa, że jest w ciąży. Nie jest pewna kto jest ojcem, ani czy chce to dziecko urodzić. Okazuje się, że jeden z dwóch prawdopodobnych mężczyzn jest bezpłodny, zaś ojciec dziecka najchętniej chciałby nie mieć z nim nic wspólnego. Mimo tego Wika decyduje się urodzić.
Rodzice Wiki (a zwłaszcza ojciec) są oburzeni zaistniałą sytuacją, ojciec wręcz jej nakazuje znaleźć sobie męża, który stałby się ojcem dziecka, Wika jednak nie zamierza przejmować się jego zdaniem.
Tymczasem w czasie robienia reportażu, Wika poznaje Tymona. Zawiązuje się między nimi nić sympatii, która z czasem przeradza się w coś więcej. Niestety nic nie jest takie proste: Tymon ma żonę, z którą jest w separacji, która mimo tego nie chce zgodzić się na rozwód, Wika zaś nie jest pewna, czy Tymonowi nie będzie przeszkadzać wychowywanie nie swojego dziecka.
W końcu jednak udaje się rozwiązać wszystkie problemy, poród zaś, jak na zapracowaną reporterkę przystało, zaczyna się na wizji :)

Książkę tę bardzo polecam. Nie jest to typowy naiwny romans, ale coś o wiele, wiele lepszego. Jest napisana z wielkim humorem i czyta się ją świetnie. Polecam gorąco!

środa, 7 kwietnia 2010

Miroslav Žamboch: Na ostrzu noża (tom 1 i 2)


Informacje ogólne
Wydawca: Fabryka Słów
Rok wydania: 2007
Liczba stron: 384, 376
Wymiary: 125 x 195 mm
ISBN: 978-83-60505-25-0, 978-83-60505-39-7
Cykl: Koniasz
Oprawa: miękka
Tłumaczenie: Anna Jakubowska

Ocena
ocena ogólna: 5/6
fabula: 5/6
stopień wciągania: 5/6
uczucie własne: 5/6



Głównym bohaterem powieści jest Koniasz, najemnik, mistrz zabijania. Nie jest to jednak typowy bezmózgi twardziel, ale bardzo inteligentny i oczytany człowiek. Akcja dzieje się typowym dla fantasy "jakby Średniowieczu". Koniasz zostaje wynajęty do tajnego poprowadzenia karawany ponad tysiąca osadników, którzy mają założyć kolonię. Przedsięwzięcie to jest nie na rękę cesarzowi sąsiedniego Cesarstwa, a także wielu innym, którzy nie chcą, aby założyciele koloni wyrośli ponad innych.
Koniasz podejmuje się zadania, bo jest on inne niż wszystko co do tej pory robił. Oczywiście w finale udaje mu się, ale opis trudności, które musi po drodze pokonać jest bardzo zajmujący. Jest kilka dłużyzn, ale większość czyta się dobrze. Polecam :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...