niedziela, 4 grudnia 2011

Jeffrey Archer: Kane i Abel

Informacje ogólne
Rok wydania: 1991
Objętość: 160 tys. słów
Tytuł oryginału: Kane and Abel
Tłumaczenie: Wiesław Mleczko, Danuta Sękalska
Czytał: Leszek Teleszyński*

Ocena*
ocena ogólna: 5/6
fabuła: 5/6
stopień wciągania: 5/6
uczucie własne: 5/6

Kane i Abel opowiada o życiu dwóch całkowicie różnych od siebie mężczyzn: Williama Kane'a i Władka Kostkiewicza. Pierwszy z nich jest jedynym synem znanego amerykańskiego finansisty, któremu talent matematyczny pozwala spełnić wszystkie pokładane w nim nadzieje. Drugi jest sierotą, którą przygarnęła biedna chłopska rodzina w porozbiorowej Polsce.
I wojna światowa każdemu z nich zabiera bardzo wiele, choć ich straty są nieporównywalne. Ich losy splatają się wiele lat później w USA, gdzie Wiliam powoli buduje swoje imperium, Władek zaś, w nowej ojczyźnie zwany Ablem, stara się zrealizować amerykański sen.

Książkę Kane i Abel słuchało mi się bardzo dobrze. Po raz kolejny przekonałam się, że bardzo lubię styl Archer'a. Dowiedziałam się także, że nie prawdą jest to, co do tej pory sądziłam o moich czytelniczych preferencjach. Uważałam mianowicie, że nie lubię, kiedy autor prowadzi kilka nie powiązanych wątków na raz. Okazało się, że to nie to mi właściwie przeszkadza, a przeskakiwanie między wątkami w najciekawszych momentach. U Archer'a nie mamy czegoś takiego. Wątki Williama i Władka prowadzone są równolegle, jednak autor dba, aby przed zmianą wątku, dojść do jakiegoś zamykającego momentu, aby czytelnik ze spokojem przyjął chwilowe porzucenie danego bohatera.

Książkę bardzo serdecznie polecam wszystkim, choć wiem, że mój entuzjazm w stosunku do tego autora, nie jest podzielany przez wszystkich moich czytelników. Pamiętam, że to zarzuty Kalio w stosunku do tej książki, spowodowały, że przesunęłam ją na początek mojej listy książek do słuchania. Niestety nie pamiętam jakie to były zarzuty, więc nie byłam w stanie odnieść się do nich w recenzji. Jeżeli zarzuty zostaną mi przypomniane to z radością odniosę się do nich w komentarzach :) A ja osobiście jeszcze raz Archer'a wszystkim bardzo serdecznie polecam :)

*Książki słuchałam.

4 komentarze:

  1. Nieźle brzmi. Choć to nie moja ukochana fantastyka, myślę, że warto byłoby sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam nic Archera, może poń sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę czytałam, bardzo dobra. Widziałaś film? Stary, ale moim zdaniem też bardzo dobry.

    P.S. Uwielbiam Teleszyńskiego jako lektora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Immora, Zorija zachęcam :)

    Agnes filmu nie widziałam, ja mało filmowa jestem. Teleszyński jest ok, choć wolę np. Fronczewskiego.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...