Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 grudnia 2011

Kupię w Łodzi małe 2-pokojowe mieszkanie

Temat jak na ten blog nietypowy, ale stwierdziłam, że takie ogłoszenie w szukaniu może mi tylko pomóc, a w najgorszym przypadku nic nie zmieni ;) Ponieważ zamierzam edytować ten wpis i dodawać kolejne punkty do specyfikacji, w najgorszym razie posłuży jako miejsce zbierania informacji o tym czego szukam, a co mi przeszkadza, które będę uzyskiwać w trakcie poszukiwań.

Kupię małe 2-pokojowe mieszkanie w Łodzi, chętnie do remontu.

Najlepiej (czyli fajnie by było gdyby):
-> na Górnej (najlepiej okolice Chojen lub Dąbrowy).
-> z max godzinnym dojazdem* do centrum (przyjmijmy tu róg Kościuszki i Zielonej)
-> ciepła woda jako medium, brak konieczności używania bojlerów
-> nie bezpośrednio nad dużą ulicą (nawet gdy okna są super ciche)

Poza tym:
-> powierzchnia do 50 m2 (chce brać kredyt w "singlu na swoim", więc jest to metraż nieprzekraczalny), aczkolwiek na 50 m2 i tak pewnie mnie nie stać ;)
-> nad powierzchnia minimalną się nie zastanawiałam, zależy jak to wszystko będzie wyglądać, myślę, że min jakieś 30 m2, ale nie dyskwalifikuje mniejszych mieszkań
-> większy pokój może być (czyli nie przeszkadzałby mi ten fakt) przechodni
-> kuchnia musi być osobna i mieć okno (chociażby małe - możliwość wietrzenia)

*jako czas dojazdu liczę czas potrzebny na dojście do przystanku MPK + czas podróży autobusem/tramwajem


ostatnia aktualizacja 01-12-2011

wtorek, 23 sierpnia 2011

Ogłoszenia różne

Ostatni wpis ponad miesiąc temu, na pisanie recenzji weny brak, choć ostatnio chyba bardziej czasu niż weny.
Na przełomie lipca i sierpnia dopadł mnie jakiś czytelniczy kryzys i nie miała ochoty na kompletnie żadną nową książkę. W tym czasie miałam jeszcze czas, więc ponownie przeczytałam Prawa i powinności, które ponownie bardzo mi się podobały (co jak najbardziej pozytywnie świadczy o tej książce) oraz Trylogię Czarnych Kamieni, choć w dość dziwnej kolejności, bo najpierw Córkę Krwawych, potem Królową Ciemności a na końcu Dziedziczkę Cieni, a potem jeszcze na dokładkę opowiadanie Serce Kaeleer ze zbioru o tym samym tytule. Całość ponownie bardzo mi się podobała.
Po tej kuracji byłam w końcu gotowa, aby wziąć się za jakąś nową książkę. Na pierwszy ogień poszła ostatnia książka z fabrycznego stosiku (recenzja zarówno tej jak i poprzedniej zapewne dopiero we wrześniu), potem zaś Labirynt odbić Łukajenki. Aktualnie zaś czytam ostatnią część trylogii Księga Małgorzaty.
W między czasie przestałam mieć czas na cokolwiek. W ramach zmniejsza sobie ilości wolnego czasu* (z którym i tak było ostatnio krucho), zapisałam się na kurs rosyjskiego. Można powiedzieć, że zaczynam umieć przełożyć te dziwne znaczki na ludzką (co nie znaczy, że zrozumiałą) mowę, w większości bez ściągi (mam jeszcze problemy z "g", "c" i "ć" i czasem mylę miękki znak z "y"). Generalnie jest ciekawie i nawet mi się podoba, a najbardziej literka л, czyli coś pomiędzy naszym "l" a "ł", które za każdym razem z uporem maniaka staram się wymawiać, choć trochę sobie można na tym język połamać ;)
Efekt jest taki, że już nie pamiętam kiedy po pracy wróciłam do domu o 18 czy 19, średnio wychodzi mi jakaś 21, co powoduje, że zamiast iść spać o 22 (tak, kiedyś tak wcześnie chodziłam spać), chodzę spać o 24 albo i trochę później (i chyba muszę się już do tego przyzwyczaić, choć nie wiem czy zdołam).
W ramach zwiększenia swojego osłuchania z językiem zaczęłam w pracy słuchać rosyjskiego radia internetowego. Nie wiem, czy mi to pomoże, ale zawsze można mieć nadzieję ;) W związku z tym zaczęłam do pracy nosić słuchawki, co spowodowało, że wypróbowałam słuchanie audiobooka w tramwaju. Musze powiedzieć, że myślałam, że będzie gorzej, więc może się okazać, że zamiast w tramwaju czytać (co ostatnio i tak mi nie wychodziło) będę słuchać (co ma tę zaletę, że można to robić także idąc do oraz z tramwaju. Choć sądzę, że tak całkiem literek w podróży nie porzucę, no, ale pożyjemy zobaczymy...
Jeżeli ktoś** jeszcze nie nominował, to zachęcam do wzięcia udziału w nominacjach do Złotej Zakładki, czyli nagrody książkowej przyznawanej przez blogerów. Ja wysłałam maila już jakiś czas temu, nominowałam co prawda tylko dwie książki, ale aż w trzech kategoriach. Niech się organizatorzy martwią, jak mi odpisała Kalio ;)
W czwartek i piątek mam wolne i jadę na przedłużony weekend do Poznania na Polcon. Pierwszy raz będę na takim konwencie, więc nie wiem co będzie, ale mam nadzieję, że będzie fajnie :) Trzeba przyznać, że ilość punktów programu jest imponująca :) Oczywiście nie ma to jak być nieprzygotowanym do wyjazdu... wyjazd w czwartek rano (zdecydowałam się jechać pociągiem wyjeżdżającym z Łodzi o 9 i być tam na 12 ale bez przesiadki zamiast jechać osobowym do Kutna i tam się przesiadać w coś przyspieszonego), a ja dzisiaj po pracy byłam sobie kupić klapki pod prysznic, bo niestety w trakcie przeprowadzki mi takowe wcięło :( Potem była jeszcze wyprawa na pocztę i tym sposobem znów tak naprawdę byłam w domu po 20. No nic, tak już pewnie musi już być...
Reasumując. Zaległe recenzję będą. Kiedy to już całkiem inna sprawa ;) pewnie we wrześniu, a dokładniej mam taką nadzieję. Aktualne też będą, ale ich ilość zmniejszy się jeszcze bardziej. Będę z siebie dumna, jak będę wyrabiać się na 5 miesięcznie. Przy jeszcze niedawnych 15 jest to zasadniczy spadek, no, ale zawsze jest coś za coś. U mnie aktualnie spadek ilości czytanych (słuchanych) i opisywanych książek w zamian za zwiększoną aktywność towarzysko-(m.in. zaczęłam grać w RPG)-dokształcającą (wspomniany już kurs rosyjskiego).

*czyli takiego w którym mogę sobie poczytać
**z posiadających czytelniczego bloga min. od stycznia tego roku.

niedziela, 20 czerwca 2010

Ewa Ostrowska: Babcia my i gangsterzy

Informacje ogólne
Wydawca: Skrzat
Rok wydania: 2007
Liczba stron: 394
Wymiary: 135 x 195 mm
ISBN: 978-83-7437-243-5
Oprawa: miękka

Ocena
ocena ogólna: 4=/6
fabula: 3/6
stopień wciągania: 4/6
uczucie własne: 4=/6

Sięgnęłam po tę książkę, kiedy biblionetka uświadomiła mi, że Mama, Kaśka, ja i gangsterzy (czyli moja ulubiona książka z czasów dzieciństwa) ma swoją kontynuacją... No cóż, albo jestem za stara na tę książkę, albo jest ona słabsza od poprzedniczki...

Tytułowa babcia, to mama z poprzedniej części. Jedna z jej bliźniaczek doczekała się własnych bliźniaków, których ojciec zostawił ją tak samo jak jej własny tata jej matkę. Córka Karolina każe się nazywać Karol i ze wszystkich siła próbuje stać się chłopakiem. Jej brat zwany Gogusiem jest śliczny jak dziewczynka, a na dodatek jest matematycznym geniuszem: w wieku 14 lat ma już zdaną maturę i studiuje matematykę oraz fizykę. Niestety jest zapatrzony w siebie, z czego siostra i babcia postanawiają go wyleczyć...

Wydaje się, że brzmi nawet ciekawie, ale niestety tylko się wydaje. Bohaterowie są tak naiwni i niedomyślni, że czytelnik ma ochotę wyć do Księżyca. Wiem, to jest książka dla dzieci... wydaje mi się jednak, że Mama, Kaśka... nie była aż tak naiwną książką... Choć może to czas zatarł mi tę naiwność w pamięci...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...