sobota, 31 grudnia 2011

Jacques Spitz: Wojna z muchami i inne powieści

Informacje ogólne
Wydawca: ALFA
Rok wydania: 19994
Liczba stron: 374
Tytuł oryginału: La Guerre des Mouches, L`Oeil du Purgatoire, L`Homme elastique
Tłumaczenie: Andrzej Tołłoczko

Ocena
ocena ogólna: 4/6
fabuła: 4/6
stopień wciągania: 4/6
uczucie własne: 4/6

Pół roku zbierałam się do napisania tej recenzji i zebrać się nie mogłam. Zapewne zbierałabym się jeszcze trochę, ale postanowiłam sobie nie zostawiać zaległych recenzji na kolejny rok, więc usiadłam i spróbowałam coś napisać :)

Wojna z muchami i inne powieści to zbiór trzech krótkich powieści francuskiego pisarza. Przyznać muszę, że pierwszy raz czytałam książkę fantastyczną autora tej narodowości. Lektura ta była inna niż większość przeczytanych przeze mnie książek science-fiction i uważam, że warto ten inny punkt widzenia poznać. Dlatego też bardzo zachęcam do zapoznania się z tą pozycją.

Wojna z muchami (4/6) to powieść o walce ludzi z wielką plagą much, których nieprzeliczone roje lęgną się w Afryce i wielkimi chmarami spadają na miasta zmuszając ludzi do ich opuszczenia i oddania im pola. Sytuację poznajemy z perspektywy młodego naukowca, asystenta słynnego francuskiego badacza, którego poproszono o zbadanie tej strasznej plagi. Jednak właśnie do naszego głównego bohatera będzie należeć ostatnie słowo, choć triumf ten będzie bardzo gorzki.

Eksperyment doktora Flohra (5/6) podobał mi się z tych trzech powieści najbardziej. Powieść jest podzielona na dwie części, z których pierwsza (większa) jest pamiętnikiem tytułowego doktora, druga zaś relacją jego córki. Myśli Flohra podobały mi się bardziej.
Głowy bohater książki wynalazł metodę, dzięki której potrafi zmniejszać i powiększać przedmioty. Eksperyment udaje się także z organizmami żywymi, choć początkowo powoduje to ich obumieranie. Stopniowo doktor udoskonala swój wynalazek i staje się bardzo sławny, jednak to, do czego doprowadza, nie śniło mu się w najśmielszych snach.

Oko Czyśćca (3/6) bardzo przygnębiające i podobało mi się najmniej. Opowiada o kiepskim malarzu, który spotyka pewnego ekscentrycznego naukowca. Ten starszy już człowiek jest zafascynowany przyczynowością. Kiedy malarz postanawia popełnić samobójstwo, naukowiec, nie uprzedzając artysty, wysyła go w podróż w przyczynowość.
Malarz, który w ciągu nocy zmienił zdanie i jednak chce żyć, początkowo myśli, że ma chore oczy. Potem jednak odkrywa co naprawdę się stało...

Książkę dostałam od Kaliny.

John Grisham: Rainmaker

Informacje ogólne
Rok wydania: 1995
Objętość: 162 tys. słów
Tytuł oryginału: The Rainmaker
Tłumaczenie: Andrzej Leszczyński

Ocena: 3/6

Rainmaker to trzecia książka Grishama, którą słuchałam. Poprzednie to Frima i Klient. O ile dwie poprzednie bardzo mi się podobały, o tyle Rainmaker bardzo mnie rozczarował.

Książka opowiada historię kończącego studia prawnika, który przypadkiem trafia na sprawę rodziny, której agencja ubezpieczeniowa odmówiła sfinansowania przeszczepu szpiku u chorego na białaczkę syna.

Wyznam szczerze, że wysłuchałam około połowy książki i stwierdziłam, że dalsze słuchanie nie ma sensu. Główny bohater mnie irytował, książka zaś była totalnie nie wciągająca. Zdecydowanie odradzam.

Książki słuchałam.

czwartek, 29 grudnia 2011

Terry Goodkind: Pożoga

Informacje ogólne
Wydawca: Rebis
Rok wydania: 2005
Objętość: 181 tys. słów
Cykl: Miecz Prawdy (tom 9)
Tytuł oryginału: Chainfire
Tłumaczenie: Lucyna Targosz

Ocena
ocena ogólna: 5/6
fabuła: 4+/6
stopień wciągania: 6/6
uczucie własne: 5/6

Na obozowisko ludzi Victora napadają przeważające siły Imperialnego Ładu. Richard rusza im na pomoc, w wyniku czego zostaje śmiertelnie ranny. Szczęściem w pobliżu znajduje się Nicci, która, w przypływie desperacji, leczy go przy użyciu obu dostępnych jej magii. Nie wie, że dzięki temu potwór wysłany przez Jagang posmakuje krwi swego celu.
Richard odzyskawszy zmysły próbuje dowiedzieć się co się stało z Kahlan. Ku jego niedowierzaniu, irytacji i przerażeniu, okazuje się, że nikt nie pamięta jego żony, ani nawet tego, że był on żonaty. Wszelkie próby przypomnienia Nicci i Carze wydarzeń z udziałem Matki Spowiedniczki uświadamiają Richardowi, że one mają inne związane z nimi wspomnienia. Co gorsza otaczający go ludzie zaczynają mieć wątpliwości, co do jego zdrowych zmysłów. Są przekonani, że stracił je w wyniku odniesionej rany. Tymczasem Nathan odkrywa, że księgi proroctw zawierają mnóstwo pustych stron, co nie wydaje się być normalne.

Po raz kolejny książka z tego cyklu okazał się dla mnie bardzo wciągająca. Mimo denerwującej maniery Goodkinda, polegającej na wplataniu w tekst streszczeń wydarzeń z poprzednich części (co może jest dobre jak ktoś robi sobie roczne przerwy między książkami, ale przy kilkumiesięcznych nie jest fajne), znów zarwałam przez jego książkę noc. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak po raz kolejny zachęcić was do tego cyklu, samej zaś w niedługim czasie sięgnąć po kolejny jego tom.

Książkę czytałam na czytniku.

Carol Berg: Objawienie

Informacje ogólne
Wydawca: ISA
Rok wydania: 2006
Objętość: 464 stron, 151 tys. słów
Cykl: Rai-Kirah (tom 2)
Tytuł oryginału: Revelation
Tłumaczenie: Anna Studniarek

Ocena
ocena ogólna: 5+/6
fabuła: 5+/6
stopień wciągania: 5+/6
uczucie własne: 5+/6

Objawienie to druga część trylogii Rai-Kirah, o pierwszej części pisałam tu.

Seyonne uwolniony z niewoli jest teraz jednym ze Strażników Ezzarii. Jednak jej mieszkańcy nie zapomnieli jego lat spędzonych w niewoli i nadal podejrzewają go o skażenie. Z tego powodu każdy jego krok śledzi Fiona - Aife, z którą co gorsza Seyonne musi odbywać swoje walki z demonami, bo jego żona jest w ciąży i nie może tkać portali.
Pewnego dnia Seyonne spotyka demona innego niż wszystkie. Ten nie chce z nim walczyć i próbuje przekonać go, że nie wszystkie demony są złe. Seyonne, sprzeciwiając się przysiędze Strażnika, puszcza go wolno. W niedługim czasie skutkuje to usunięciem go ze stanowiska Strażnika, co go całkowicie załamuje.

Książka bardzo mi się podobała, choć muszę się Wam przyznać, że tak gdzieś od połowy przeskakiwałam wszelkie opisy. Tak więc dla kogoś, kto postanowi czytać każde słowo, wciągalność będzie zapewne trochę mniejsza. Mimo wszystko, wszystkim miłośnikom fantastyki, trylogię tę serdecznie polecam :)

Książkę czytałam na czytniku.

wtorek, 27 grudnia 2011

Anne Bishop: Przymierze ciemności

Informacje ogólne
Wydawca: Initium
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 352
Cykl: Czarne Kamienie (tom 7)
Tytuł oryginału: The Shadow Queen
Tłumaczenie: Monika Wyrwas-Wiśniewska

Ocena
ocena ogólna: 5/6
fabuła: 5/6
stopień wciągania: 5+/6
uczucie własne: 5/6

Przymierze ciemności ma wielu bohaterów. Z jednej strony jest to opowieść o Theranie Szarym - potomku Jareda i Lii - ostatniej Szarej Pani, których poznajemy w Niewidzialnym pierścieniu, z drugiej jest to historia Cassidy - niepozornej Królowej, która swoim zapałem stara się przezwyciężyć wszelkie trudności.
Wydarzenia w powieści dzieją się kilka lat po burzy mocy, która spustoszyła terytoria. Ważnymi, choć drugoplanowymi postaciami, są tu Jaenelle i Daemon, a także jego brat Lucivar i ojciec Saetan.

Książka bardzo mi się podobała. Nie była tak porywająca jak Królowa Ciemności, ani tak wzruszająca jak Serce Kaeleer, ale była zdecydowanie lepsza od Splątanych sieci. Wszystkim miłośnikom Bishop Przymierze ciemności serdecznie polecam :)

Książkę czytałam na czytniku.

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Ursula K. Le Guin: Najdalszy brzeg

Informacje ogólne
Rok pierwszego wydania polskiego: 1991
Objętość: 33 tys. słów
Cykl: Ziemiomorze (tom 3)
Tytuł oryginału: The Farthest Shore

Ocena
ocena ogólna: 4+/6
fabuła: 4+/6
stopień wciągania: 4/6
uczucie własne: 4+/6

Najdalszy brzeg to opowieść o wymieraniu magi, o czarodziejach którzy utracili swoją moc, o problemach z prawdziwymi słowami. Z całego Ziemiomorza na Roke spływają takie właśnie wieści. Jednym z posłańców jest książę Arren z Enladów, potomek legendarnego Morreda, który po poznaniu Arcymaga zaczyna czuć z nim szczególną więź.
Po jego przybyciu mistrzowie Roke zbierają się i próbują dociec źródła problemu, nic jednak nie potrafią wymyślić. Krogulec postanawia wyruszyć i odszukać to co powoduje zanik magi. Jako swojego towarzysza Arcymag wybiera Arrena nie zgadzając się na towarzystwo żadnego z czarodziejów.
Droga jest daleka i niepewna. Uczucia Arren do Geda zmieniają się od uwielbienia w niedowierzanie i zwątpienie. W pewnym momencie książę przestaje nawet wierzyć w zdrowe zmysły swojego towarzysza. Ten zaś sam nie do końca wie, gdzie powinien podążyć; jest przekonany, że to Arren jest kluczem do znalezienia odpowiedniej drogi...

Szczególnie początkowo książkę czytało mi się dość ciężko. Cały czas miałam wrażenie, że duża część przesłania mi umyka, sama historia zaś nie była jakoś bardzo porywająca. Końcówka była lepsza i podwyższyła moją ocenę całości, więc książkę umiarkowanie polecam.

Książkę czytałam na czytniku.

Philip K. Dick: Prawda półostateczna

Informacje ogólne
Rok wydania: 1998
Objętość: 61,5 tys. słów
Tytuł oryginału: The Penultimate Truth
Tłumaczenie: Jarosław Jóźwiak

Ocena
ocena ogólna: 4/6
fabuła: 4/6
stopień wciągania: 4/6
uczucie własne: 4/6

Prawda półostateczna to książka dość pokręcona, jak chyba każda z czytanych przeze mnie powieści tego autora. Wrzuciłam ją do kolejki, bo stwierdziłam, że muszę się nie zgodzić z autorką bloga Mikropoliss, która to pisze o tej książce tu. Przyznaje przystąpienie do polemiki zajęło mi rok, ale tak Kornwalio nie zgadzam się z Tobą :)

Zapewne na moją ocenę wpływa fakt, że prawie wcale nie znam Lema (bodajże czytałam tylko coś o Pirxie), więc nie jestem w stanie porównać tej książki z Solaris, która być może jest bardziej filozoficzna, ale Prawda półostateczna jest taka także i zdecydowanie nie jest książką sensacyjną. Owszem pod koniec jest dość mocno wciągająca, aczkolwiek początek mnie dość mocno zanudził.

Rzeczywiście Dick skupia się na przemyśleniach bohaterów, ale trudno mówić o braku opisywania relacji między ludzkich skoro te przemyślenia dotyczą problemu zdobycia sztucznego narządu dla członka grupy, bez którego człowiek ten umiera. Moim zdaniem jest tam także wiele przemyśleń filozoficznych i rozważań co do ludzkiej natury, chociażby u Adamsa, czy też Nicholasa.

Powyżej była część polemiczna, to może teraz w końcu napiszę o czym ta książka właściwie jest. Dick opisuje świat po wojnie totalnej, w której wyniku nastąpiło wielkie promieniowanie i ludzkość schowała się pod powierzchnię ziemi.
Wojna jednak szybko się skończyła, napromieniowanie zaś okazało się nie tak wielkie jak sądzono. Nikt jednak nie informuje schowanych pod ziemią ludzi o zawarciu pokoju i ustaniu zagrożenia. Garstka mieszkających na powierzchni osób pielęgnuje w reszcie populacji przeświadczenie o trwającej wojnie i niebezpieczeństwie przebywania na powierzchni. Sami tym czasem mieszkają w wielkich willach obsługiwani przez armie produkowanych pod ziemią robotów.
Taki właśnie stan zastaje na powierzchni prezydent jednej z podziemnych osad, który podjął się bohaterskiej misji wyjścia i zdobycia sztucznej nerki dla jednego z mieszkańców. Okazuje się, że w istniejącym stanie chwiejnej równowagi władzy, coś zaczyna się właśnie psuć. Czy w końcu wszyscy Ziemianie dowiedzą się o faktycznym stanie planety?

Książka podobała mi się umiarkowanie. Początek był dość nużący i trudny do przejścia, końcówka był zdecydowanie bardziej emocjonująca, ale także znacząco bardziej zakręcona i niezrozumiała. Polecam umiarkowanie.

Książkę czytałam na czytniku.

wtorek, 6 grudnia 2011

Žamboch Miroslav: Krawędź żelaza t. 2

Informacje ogólne
Wydawca: Fabryka Słów
Rok wydania: 2008
Objętość: 86,5 tys. słów
Cykl: Koniasz
Tytuł oryginału: Ostří oceli
Tłumaczenie: Anna Jakubowska

Ocena
ocena ogólna: 4+/6
fabuła: 5/6
stopień wciągania: 4/6
uczucie własne: 4+/6

Drugi tom Krawędzi żelaza składa się z czterech opowiadań: Pustynny Skorpion, Ostra gra, Wysoki przypływ i Koniec wilka samotnika, z których najbardziej podobały mi się dwa ostatnie, choć sądzę, że mężczyźni mogą mieć inne zdanie na ten temat ;)

We wszystkich oczywiście występuje stary dobry Koniasz, który nadal zdecydowanie ma za dużo uczuć jak na zwykłego rozrabiakę. Z drugiej jednak strony trudno nazwać go zwykłym najemnikiem, w końcu zwykły żołdak nie kupuje ksiąg, a już zwłaszcza nie za sto sześćdziesiąt złotych i to bez targowania. W końcu jednak mało który najemnik jest szlachcicem...

Wszystkim tym, którym ten twardziel o złotym sercu przypadł do gustu, książkę serdecznie polecam, choć takich osób zapewne nie trzeba już namawiać. Wszystkim innym polecam sięgnięcie po pierwszy tom opowiadań o Koniaszu, potem zaś po powieść Na ostrzu noża a dopiero później po opisywany przeze mnie właśnie drugi tom opowiadań. Mam nadzieje, że tak jak ja, polubicie tego najemnika. Mnie zaś czeka jeszcze Wilk samotnik, po którego zapewne za jakiś czas sięgnę.

Książkę czytałam na czytniku.

niedziela, 4 grudnia 2011

Michael J. Sullivan: Królewska Krew. Wieża elfów

Informacje ogólne
Wydawca: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 736
Wymiary: 125 x 195 mm
Cykl: Odkrycia Riyrii (tom 1)
Tytuł oryginału: The Crown Conspiracy; Avempartha
Tłumaczenie: Edward Szmigiel

Ocena
ocena ogólna: 5/6
fabuła: 5/6
stopień wciągania: 5/6
uczucie własne: 5/6

Królewska Krew. Wieża elfów jest chyba pierwszą z czytanych przez mnie książek, która w polskim wydaniu zawiera w jednej pozycji dwa tomy wersji oryginalnej. Nie jest bynajmniej tak, że oryginalne tomy są jakoś przesadnie cienkie. Pierwszy tom w wersji polskiej kończy się na 350 stronie, więc spokojnie oba tomy można by wydać jako osobne pozycje. Nie wiem czemu Prószyński podjął taką decyzję, ale każdy kupujący powinien się cieszyć, bo nabywając jedną książkę uzyskuje dwa tomy bardzo przyjemnego cyklu. Gorzej, jeżeli tę powieści, tak jak ja, czyta w tramwaju, bo waga tej pozycji mała nie jest, no ale nie można mieć wszystkiego... ;)

Cykl Odkrycia Riyrii opowiadają o przygodach dwóch sławnych złodziei: Hadriana i Royca, duetu nazywanego "Riyria". Hadrian jest mistrzem miecza, natomiast Royce jest świetny w skradaniu się i otwieraniu zamków. Na ich koncie jest wiele spektakularnych sukcesów, ich klientami są osoby z wyższych sfer, którzy bez szemrania płacą żądane stawki, mimo, że te nie należą do małych.

W Królewskiej krwi Riyria, z powodu miękkiego serca Hadriana, pakuje się w wielkie tarapaty. Złodziejski duet zostaje niesłusznie oskarżony o zabicie króla i skazany na śmierć. Dzięki niespodziewanej pomocy udaje im się uciec, przy okazji porywając następce tronu...

W Wieży elfów Riyria wyrusza na ratunek wiosce nękanej przez złą bestie, którą pokonać może tylko oręż ukryty w sąsiadującej z osadą wieży zbudowanej przez elfy wiele wieków temu. Kiedyś do wieży prowadził most, teraz zaś jest ona niedostępna ze względu na otaczające ją spienione wody wodospadu. Dodatkowo utrudniają wszystko machinacje kościoła, który dąży do przywrócenia Imperium i osadzenie na jego tronie marionetkowego władcy.

Oba tomy bardzo mi się podobały. Fabuła nie była schematyczna i wielokrotnie zaskakiwała. Bardzo polubiłam złodziejski duet i z niecierpliwości czekam na kolejne części ich przygód. Książkę czytało mi się bardzo dobrze i wszystkich serdecznie zachęcam do lektury. :)

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Prószyński i S-ka.

czwartek, 1 grudnia 2011

Kupię w Łodzi małe 2-pokojowe mieszkanie

Temat jak na ten blog nietypowy, ale stwierdziłam, że takie ogłoszenie w szukaniu może mi tylko pomóc, a w najgorszym przypadku nic nie zmieni ;) Ponieważ zamierzam edytować ten wpis i dodawać kolejne punkty do specyfikacji, w najgorszym razie posłuży jako miejsce zbierania informacji o tym czego szukam, a co mi przeszkadza, które będę uzyskiwać w trakcie poszukiwań.

Kupię małe 2-pokojowe mieszkanie w Łodzi, chętnie do remontu.

Najlepiej (czyli fajnie by było gdyby):
-> na Górnej (najlepiej okolice Chojen lub Dąbrowy).
-> z max godzinnym dojazdem* do centrum (przyjmijmy tu róg Kościuszki i Zielonej)
-> ciepła woda jako medium, brak konieczności używania bojlerów
-> nie bezpośrednio nad dużą ulicą (nawet gdy okna są super ciche)

Poza tym:
-> powierzchnia do 50 m2 (chce brać kredyt w "singlu na swoim", więc jest to metraż nieprzekraczalny), aczkolwiek na 50 m2 i tak pewnie mnie nie stać ;)
-> nad powierzchnia minimalną się nie zastanawiałam, zależy jak to wszystko będzie wyglądać, myślę, że min jakieś 30 m2, ale nie dyskwalifikuje mniejszych mieszkań
-> większy pokój może być (czyli nie przeszkadzałby mi ten fakt) przechodni
-> kuchnia musi być osobna i mieć okno (chociażby małe - możliwość wietrzenia)

*jako czas dojazdu liczę czas potrzebny na dojście do przystanku MPK + czas podróży autobusem/tramwajem


ostatnia aktualizacja 01-12-2011

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...