czwartek, 30 września 2010

Tadeusz Lewandowski: Chmielewska dla zaawansowanych - psychobiografia gadana

Informacje ogólne
Wydawca: Kobra
Rok wydania: 2005
Liczba stron: 378
Wymiary: 145 x 205 mm
ISBN: 83-88791-65-6


Ocena
ocena ogólna: 4/6

Chmielewska dla zaawansowanych to wywiad-rzeka opisujący zdarzenia, których nie ma w Autobiografii. Początek i koniec czytało mi się ciężko, między nimi zaś były momenty, które dosłownie połykałam.
Generalnie nie było źle, ale polecam tylko zagorzałym fanom autorki ;)

niedziela, 26 września 2010

Bernard Cornwell: Tygrys: Oblężenie Seringapatam 1799

Informacje ogólne
Wydawca: Instytut Wydawniczy Erica
Rok wydania: 2008
Liczba stron: 440
Wymiary: 115 x 180 mm
ISBN: 978-83-89700-63-6
Cykl: Kampanie Richarda Sharpe'a (tom 1)
Tytuł oryginału: Sharpe's Tiger: Richard Sharpe and the Siege of Seringapatam, 1799
Tłumaczenie: Agata Kaczmarek i Joanna Jankowska
Ocena
ocena ogólna: 5/6
fabuła: 5/6
stopień wciągania: 5+/6
uczucie własne: 5/6

Richard Sharpe jest szeregowcem w Brytyjskiej armii walczącej z sułtanem Tipu w czasie indyjskiej kampanii w 1799. Za sprawą nowo przydzielonego sierżanta, Richard coraz częściej myśli o dezercji. Na domiar złego, sierżant uwziął się właśnie na niego, co doprowadza Sharpe'a przed sąd wojskowy, który skazuje go na 2 tysiące batów...
Przed śmiercią ratuje go porucznik, który upiera się, że tylko z Sharpem zgadza się wyruszyć na niebezpieczną misję odbicia swojego wuja, szefa brytyjskiej siatki szpiegowskiej w Indiach. Zadanie okazuje się bardzo trudne, bo choć łatwo podszyć się pod dezerterów i dostać się do armii wroga, o wiele trudniej pozyskać zaufanie pozwalające na ucieczkę z generałem lub choćby z uzyskanymi od niego informacjami...

Książka bardzo mi się podobała i na pewno sięgnę po kolejne części przygód Richarda Sharpe'a. Bardzo żałuję, że tylko 3 z ponad 20 książek z tej serii zostało przetłumaczonych na polski. Tygrys jest książką bardzo wciągającą i naprawdę trudno się od niej oderwać (poszłam w sobotę spać o 4 rano) ma też walor edukacyjny - zasadnicze wydarzenia są prawdziwe, zaś na końcu książki autor wyjaśnia co było jego zmyśleniem. Książkę polecam wszystkim, nie tylko miłośnikom historii :)

wtorek, 21 września 2010

Anna Funder: Stasiland

Informacje ogólne
Wydawca: Cyklady
Rok wydania: 2007
Liczba stron: 312
Wymiary: 140 x 200 mm
ISBN: 978-83-60279-07-6
Tytuł oryginału: Stasiland
Tłumaczenie: Jarosław Skowroński

Ocena
ocena ogólna: 5/6
stopień wciągania: 4+/6

Wypożyczyłam tę książkę pod wpływem recenzji Agi i długo przekładałam ją z miejsca na miejsce i nie mogłam się za nią wziąć. Kiedy to wreszcie zrobiłam, to przeczytałam ją dość szybko, bo mimo tematyki książka potrafi także wciągnąć.

Autorka jest Australijką, która postanowiła napisać książkę o NRD. Jej alter ego jest narratorką tej książki i opisuje kolejne podejścia do odkrywania prawdziwej historii wschodniej części podzielonych Niemiec, a także obecne nastroje związane z tamtym czasem.

Poznajemy kraj, w którym rzeczywistą władzę sprawowało Stasi, państwo było wręcz zdominowane przez agentów tajnej policji (jeden przypadał na 67 obywateli!), tylko w domu można było wyrażać swoje prawdziwe poglądy, a i to nie zawsze...
W pewnym momencie doszło już do takiej paranoi, że służby wszędzie widzieli wrogów, bo wrogiem był ten kto był obserwowany, a obserwowano wszystkich...
Historia powstania słynnego muru berlińskiego jest też zaskakująca: pierwsza forma muru powstała w jeden dzień(!) gwałtownie przerywając dotychczasowe pozwolenia na przechodzenie na zachodnią stronę.

Książkę oceniam bardzo dobrze. Wiele się dowiedziałam o NRD i obecnych problemach Niemiec z nim związanym. Szokujące okazało się wyliczenie, że 40 pracowników instytutu składającego teczki Stasi (znalezione podarte w workach w ich siedzibach) skończyłoby swoją pracę za 375 lat, zaś instytut ma rzeczywiście tylko 31 pracowników... zastanawiam się, czy to rodzaj wybiegu obecnych władz mający na celu ominięcie problemu teczek? Wokół naszego Instytutu Pamięci Narodowej jest tyle kontrowersji... ciekawe czy nasze władze nie zazdroszczą Niemcom, że ich teczki są w "puzzlach"...

Uważam, że warto przeczytać tę książkę, aby zapoznać się trochę bardziej z tamtym czasem. Szczególnie tyczy się to ludzi młodych, którzy tak jak ja, czasy komunizmu pamiętają jak przez mgłę i znają głównie z opowiadań, a wszak w PRLu było podobnie jak w NRD. Chętnie przeczytałabym podobną książkę opisującą Polskę tamtego czasu. Nie wiem tylko, czy taka pozycja istnieje. W każdym razie Stasiland polecam.

niedziela, 19 września 2010

Philippa Gregory: Wieczna księżniczka

Informacje ogólne
Wydawca: Książnica
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 550
Wymiary: 155 x 230 mm
ISBN: 978-83-245-7884-9
Cykl: Powieści Tudorowskie (tom 4)
Tytuł oryginału: The Constant Princess
Tłumaczenie: Urszula Gardner

Ocena
ocena ogólna: 5/6
fabuła: 5/6
stopień wciągania: 5/6
uczucie własne: 5/6

Wieczna księżniczka opowiada o losach Katarzyny Aragońskiej - najmłodszej córki Izabeli i Ferdynanda II z Kastylii i Aragonii władców Hiszpanii. Poznajemy ją jako małą dziewczynkę w obozie wojskowym rodziców i obserwujemy jej młode lata. Potem następuje przeskok czasowy i wraz z Katarzyną znajdujemy się w Anglii w drodze na jej od dawna planowany ślub z księciem Walii Arturem Tudorem.
Catalina jest nieszczęśliwa i nie umie się początkowo zaklimatyzować w nowej sytuacji, jej mąż jest dla mnie niemiły i nie potrafi jej zrozumieć. Katarzyna stara się nie pokazywać swoich prawdziwych uczyć, pewnego jednak dnia nie wytrzymuje już tej udręki. Jak się okazuje jest to początek lepszego okresu w jej życiu...
Kolejnym przełomem w jej życiu jest niespodziewana śmierć Artura. Na łożu śmiercie Katarzyna przyrzeka mu, że zostanie królową Anglii i w jego imieniu zrealizuje ich snute od dawna plany. Jedyną drogą do celu jest poślubienie młodszego brata Artura - Henryka. Zadanie okazuje się niełatwe...

Książkę czytało mi się bardzo dobrze i na pewno sięgnę po inne pozycję tej autorki. Nie rozumiem opisu na okładce, który wspomina o zerwaniu przez Henryka VIII z Kościołem, choć akcja książki kończy się praktycznie w 1513 i na jej końcu następuje tylko kilka stron o procesie o unieważnienie małżeństwa.
Dopiero pisząc tę notkę dowiedziałam się, że jest to ostatnia część cyklu, nie wiem czy lektura byłaby pełniejsza gdybym czytała je po kolei, ale nie czuła żeby to była jakaś kontynuacja.
Katarzyna przedstawiona w tej książce jest wierną królową Anglii i chce jak najlepiej dla swej nowej ojczyzny; według wikipedii Katarzyna była wierna przez całe swoje życie Hiszpanii, nie zaś Anglii, jak wynika z dokumentów historycznych nie wiem...
Niezależnie od wszystkiego książkę czytało mi się bardzo dobrze i mimo jej objętości przeczytałam ją dość szybko. Ze względu na wątek romansowy polecam może trochę bardziej kobietą, ale może i mężczyzną się spodoba? Mnie w każdym razie podobała się bardzo.

sobota, 18 września 2010

Katharine McMahon: Córka alchemika

Informacje ogólne
Wydawca: Insignis Media
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 408
Wymiary: 140 x 210 mm
ISBN: 978-83-61428-19-0
Tytuł oryginału: The Alchemist’s Daughter
Tłumaczenie: Olga Siara

Ocena
ocena ogólna: 3=/6
fabuła: 2/6
stopień wciągania: 4+/6
uczucie własne: 2+/6

Nie pamiętam kiedy ostatnio tak bardzo przeskakiwałam strony w książce. I właściwie jedyne co na pewno wiem o tej książce to to, że jest dziwna...

Książka opowiada historię córki właściciela ziemskiego badającego naturę i parającego się (bez żadnych rezultatów zresztą) alchemią. Jej wychowaniem zajmuje się ojciec i wychowuje ją raczej na syna a nie córkę, bo wszak w tamtych czasach (początek XVIII wieku) kobiety odbierały zgoła inne wychowanie. Jej ojciec w swoim zadufaniu nie bierze pod uwagę, że jego córka staje się powoli młodą kobietą i wchodzi w okres interesowania się płcią przeciwną, co prowadzi do oczywistego konfliktu...

Pod koniec powieści fabuła jest już tak pogmatwana, że przestaje się to dać czytać... No ale przebrnęłam... Należy mi pogratulować, samemu zaś nie dotykać się do tej książki. Dobrze, że dopiero po przeczytaniu książki znalazłam w niej notę biograficzną w której Córka... podawana jest jako bestseller... chociaż się nie zdenerwowałam, że dałam się na to nabrać...

środa, 15 września 2010

Rachel Hawkins: Dziewczyny z Hex Hall

Informacje ogólne
Wydawca: Otwarte
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 304
Wymiary: 136 x 205 mm
ISBN: 978-83-7515-122-0
Tytuł oryginału: Hex Hall
Tłumaczenie: Agnieszka Fulińska

Ocena
ocena ogólna: 4/6
fabuła: 3/6
stopień wciągania: 5/6
uczucie własne: 4+/6

Do lektury zachęciła mnie recenzja Kalio i nie żałuję, że dałam się skusić.

Hex Hall to poprawczak dla istot magicznych, czyli czarownic, elfów i zmiennokształtnych. Sophie trafia tam za rzucenie zaklęcia miłosnego i tym samym ujawnienie swojej mocy przez ludźmi. Pierwszym wyzwaniem w nowym miejscu jest fakt, że dzieli pokój z wampirzycą, no i jest jeszcze przystojny chłopak, w którym podkochują się wszystkie dziewczyny...
Sophie ma trudności z aklimatyzacją w nowym miejscu, szczególnie po odrzuceniu oferty uczestniczenia w sabacie, a koleżanki potrafią być mściwe... Co gorsza na terenie szkoły ma miejsce kolejny atak na uczennicę, o który oskarża się współlokatorkę Sophie...

Książkę czyta się bardzo przyjemnie, mimo, że fabuła jest taka sobie. Mi osobiście przeszkadzało nagromadzenie gwary młodzieżowej, ale ogólnie czyta się sympatycznie i szybko. Podobnie jak Kalio, polecam tę książkę ludziom raczej młodym i raczej płci żeńskiej, jako miłą i niewymagającą lekturę :)

Książkę czytałam na czytniku.

niedziela, 12 września 2010

Frederique Molay: Witajcie w Murderlandzie

Informacje ogólne
Wydawca: Muza
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 198
Wymiary: 145x205 mm
ISBN: 978-83-7495-835-6
Tytuł oryginału: Bienvenue à Murderland
Tłumaczenie: Grażyna Majcher

Ocena
ocena ogólna: 4/6
fabuła: 3/6
stopień wciągania: 5+/6
uczucie własne: 4=/6

Sięgnęłam po tę książkę zachęcona recenzją Tuchy i nie mogę powiedzieć, że jestem bardzo rozczarowana, ale spodziewałam się czegoś lepszego. Co prawda książka wciągnęła mnie bardzo, ale fabuła była już raczej taka sobie...

Nathan jest profesorem Harvardu, którego życie coraz bardziej koncentruje się wokół gry Island, w której wciela się w... profesora Harvardu. Sprawy zaczynają się komplikować, kiedy potrąca w grze kobietę, która rzuciła mu się pod koła, potem zaś okazuje się, że w rzeczywistym świecie także zginęła kobieta... Niestety to dopiero początek makabrycznych zdarzeń...

Książka, jak już pisałam, jest bardzo wciągająca, ale kupy się nie trzyma... morderca podszywa się pod własnego szwagra (i to bynajmniej nie po to, aby go wrobić), czy to jest logiczne? nie za blisko? nie za łatwo dojść, kim jest naprawdę? Ofiary trzymał we własnej piwnicy, a jakby ktoś usłyszał jakieś dziwne dźwięki? Na początku zbrodniarz wydaje się być świetnie zorganizowany, a pod koniec po prostu daje się złapać, tak jakby sam chciał być złapany... No a ostatnie dwie strony to już wogóle zakręcenie całości... i co w tym wszystkim jest naprawdę?

Podsumowując książkę czyta się dobrze, ale należy nastawić się na lekkie zakręcenie fabuły. Muszę przyznać, że kilka razy gubiłam się kto jest kim i czyim avatarem... no ale ja mam problemy z zapamiętywaniem nazwisk, więc może dlatego... w każdym razie umiarkowanie polecam ;)

piątek, 10 września 2010

Jan Seghers: Zbyt piękna dziewczyna

Informacje ogólne
Wydawca: Czarne
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 424
Wymiary: 125 x 195 mm
ISBN: 978-83-7536-073-8
Cykl: Robert Marthaler (tom 1)
Tytuł oryginału: Ein allzu schönes Mädchen
Tłumaczenie: Elżbieta Kalinowska

Ocena
ocena ogólna: 3/6
fabuła: 3/6
stopień wciągania: 2+/6
uczucie własne: 3/6

Sięgnęłam po tę książkę w bibliotece, bo pamiętałam, że ktoś o niej dobrze pisał (była to Kalio) i niestety dość mocno się rozczarowałam...

Ta książka jest dziwna. Poznajemy młodą dziewczynę, która boi się ludzi, obserwujemy jej życie w domu wdowy, która ją przygarnęła, widzimy brak emocji, kiedy kobieta umiera. Potem rozwija się zbrodnia: w lesie zostaje znalezione zmasakrowane ciało mężczyzny, policja ma problemy z identyfikacją ofiary...
Niedługo później zostaje znaleziony drugi trup, policja identyfikuje obie ofiary, zaś ich towarzysza podróży oskarża o te morderstwa... i jakoś się to toczy, tylko że właściwie czytelnik od początku domyśla się, kto tak naprawdę jest mordercą, i oczywiście okazuje się, że ma rację...

Tak naprawdę nie wiem, co mi w tej książce tak nie pasowało, ale czytało mi się ją bardzo słabo. Niby byłam trochę ciekawa co dalej, ale wciągnięta się nie czułam... Na pewno po kolejną książkę tego autora nie sięgnę, a tej nie polecam.

wtorek, 7 września 2010

Ewa Białołęcka: Tkacz iluzji

Informacje ogólne
Wydawca: SuperNowa
Rok wydania: 1997
Liczba stron: 354
Wymiary: 120 x 195 mm
ISBN: 83-7054-122-4
Cykl: Kroniki Drugiego Kręgu (tom wstępny)

Ocena
ocena ogólna: 6/6
fabuła: 6/6
stopień wciągania: 6/6
uczucie własne: 6/6

Chyba pierwszy raz zbiór opowiadań dostał u mnie tak wysokie noty. Może to dlatego, że czyta się to prawie jak powieść, bo opowiadania są ze sobą ściśle powiązane? A może zakochałam się w opisanym świecie i jego mieszkańcach? Nie wiem.

Już od dość dawna Tkacz iluzji czekał w mojej kolejce, ale to Moreni swoją recenzją o Naznaczonych błekitem przekonała mnie do rozpoczęcia lektury właśnie tej książki.

Tkacz iluzji opowiada to głuchoniemym chłopcu, w którym pewien mag odkrywa talent Tkacza iluzji. Iluzje chłopca są prawie doskonałe, mają tylko jeden mankament - nie wydają odpowiednich dźwięków. Zdesperowany chłopiec wyrusza na poszukiwanie Stworzyciela - maga, który mógłby uleczyć jego głuchotę, jednak znalezienie Stworzyciela to nie najważniejsze wydarzenie w tej przygodzie...

Jak widać z ocen książka bardzo mi się podobała i bardzo mnie wciągnęła. Teraz będę cierpieć, bo Naznaczeni błękitem to przepisanie Tkacza iluzji na powieść, więc czytanie tego wcześniej niż za jakiś rok nie ma sensu, ja zaś chciałabym przeczytać Naznaczonych zanim wezmę się za kolejne tomy cyklu, bo wszak możliwe jest, że autorka zmieniła jakieś drobiazgi lub coś dodała, co potem okaże się istotne dla fabuły... Z drugiej jednak strony mam tyle książek w kolejce, że na pewno do tego czasu nie będę się nudzić ;)

Książkę czytałam na czytniku.

poniedziałek, 6 września 2010

Robert Heinlein: Friday

Informacje ogólne
Inna wersja tytułu: Piętaszek
Wydawca: Albatros
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 400
Wymiary: 120 x 195 mm
ISBN: 978-83-7359-953-6
Tytuł oryginału:
Tłumaczenie:

Ocena
ocena ogólna: 5/6
fabuła: 4/6
stopień wciągania: 6/6
uczucie własne: 5/6

Książka Friday opowiada o przygodach sztucznej osoby będącej kurierką w paramilitarnej organizacji na Ziemi przyszłości. Ziemią targają coraz nowe małe wojny, część mieszakańców w ramach ucieczki przed tą sytuacją przenosi się na planety, które udało się skolonizować.
We wszystkich państwach Ziemi sztuczna osoba nie ma żadnych praw, jest przedmiotem. Co prawda Friday jest traktowana przez swojego szefa podmiotowo i jest wolna, ale cały czas ma problem z tym, że nie jest "normalna".

Książka była bardzo wciągająca, choć fabuła miała swoje wady. Najbardziej nie podobał mi się pomysł S-grup, czyli małżeństw wielu kobiet i wielu mężczyzn. Pomysł moim zdaniem dość utopijny, a poza tym mi się nie podobał i już. Ja tam jestem za związkami monogamicznymi, choć nie obchodzi mnie płeć partnerów.
Kolejną sprawą jest kwestia sztucznej osoby. Taka osoba, to dziecko powstałe za pomocą inżynierii genetycznej, jak zrozumiałam "urodzone" sztucznie. Sztuczna osoba posiada wiele "nieludzkich" cech jak zwiększona szybkość, siła, polepszony słuch i inne. Z drugiej strony taka osoba jest w stanie (po usunięciu odwracalnej bezpłodności) zajść w ciążę i urodzić dziecko! (o zapładnianiu nic nie było, tę sprawę autor naświetlał tylko z pozycji kobiety) Czyli odmawianie jej praw należnym ludziom nie mieści mi się w światopoglądzie.
Choć w sumie z drugiej strony rozumiem koncepcję autora, może jemu też się nie mieści, ale w sumie jest dość prawdopodobne. Wszak kiedyś na Ziemi istniało niewolnictwo, więc czemu nie niewolnictwo "sztucznych" osób? W końcu przez całą książkę Friday udowadnia, że jest godna miana człowieka.

Jako całokształt książka bardzo mi się podobała i na pewno sięgnę po inne książki tego autora. Na okładce twierdzą nawet, że jest on klasykiem sf ;)

czwartek, 2 września 2010

Olga Gromyko: Zawód: Wiedźma

Informacje ogólne
Wydawca: Fabryka Słów
Rok wydania: 2007
Liczba stron: 296, 315
Wymiary: 125 x 195 mm
ISBN: 978-83-7574-258-9, 978-83-60505-89-2
Cykl: Wolha Redna (tom 1 i 2)
Oprawa: miękka
Tytuł oryginału: Профессия: ведьма
Tłumaczenie: Marina Makarevskaya

Ocena ogólna: 4+/6

Wolha Redna jest studiującą magiczką. Jako temat pracy wybiera wampiry, w związku z czym wyrusza do ich krainy. A tam dzieją się bardzo dziwne wydarzenia...

Książkę czytałam jakiś rok temu i była fajna. Może sam pomysł na fabułe nie zachwycał, ale było to rekompensowane humorem. W końcu nasza główna bohaterka jest W.Redna ;) Wszystki szukającym lekkiej lektury serdecznie polecam. Ja na pewno sięgnę po kolejną cześć, czyli po Wiedźmę opiekunkę

środa, 1 września 2010

Karen Essex: Królowa

Informacje ogólne
Wydawca: Rebis
Rok wydania: 2002
Liczba stron: 400
Wymiary: 150 x 225 mm
ISBN: 83-7301-312-1
Cykl: Kleopatra (tom 2)
Tytuł oryginału: Pharaoh
Tłumaczenie: Bogumiła Malarecka

Ocena*
ocena ogólna: 4-/6
fabula: 5/6
stopień wciągania: 3+/6
styl narracji: 3/6
uczucie własne: 4/6


Królowa, kontynuacja Kleopatry, opowiada o dalszych losach Kleopatry VII zwanej Wielką. Pod koniec poprzedniej części zaczynało się robić ciekawie, ale niestety Królowa ciekawa nie była. Autorka zastosowała dziwną konwencję ciągłego przeskakiwania w czasie: raz jesteśmy w dwudziesty roku panowania Kleopatry, to znów zaraz po spotkaniu z Cezarem, generalnie były takie przeskoki, że momentami miałam problem z połapaniem się o co chodzi.

Gdyby wydarzenia nie były tak przemieszane to książka byłaby całkiem dobra... Niestety są, więc na więcej niż 4 ta książka nie zasługuje...

*Książki słuchałam

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...